Spotkanie z Wami

Dopiero wróciliśmy do domu. Miecio siedzi w wannie i zmywa piach ze zmęczonych stópek. Zyzio wysmagany świeżym powietrzem, z apetytem wcina kaszę, a ja na szybko usiadłam do komputera, żeby sklecić dla was kilka zdań i opisać emocje, które mam teraz w głowie i w sercu.

Po pierwsze dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Za każdy kilometr, który przemierzyliście żeby się z nami spotkać. Dziękuję za każdy uśmiech wysłany dziś w naszą stronę. Za każde „siema dziubki”. Za każe miłe słowo i piąteczkę przybitą z nami. W życiu nie pomyślałabym, że spotkanie z Wami sprawi nam tyle satysfakcji i radości. Blogowanie to ciężki kawałek chleba. Zgadzam się, że jest mnóstwo dużo cięższych pasji i zajęć, ale nasza codzienność to często walka z wiatrakami, walka o motywacje, o systematyczność. O to, żeby chciało się chcieć. To nie zawsze jest też przyjemność. Szczególnie kiedy ja lub Janek siedzimy nad tekstem lub zdjęciami wiele godzin, a później jakaś flądra wpada tu na chwilę, żeby napisać, że „wszystko źle”,  że „ale z was gupki”, i że „kiedyś to ja was lubiłam, ale teraz jesteście bleee”. Takie komentarze, choć zawsze w mniejszości, potrafią podcinać skrzydła. Każdy bloger z kryzysem swojej twórczości powinien zorganizować spotkanie ze swoimi czytelnikami. Dawka motywacji jaką dziś od Was dostaliśmy wystarczy nam, co najmniej do końca sierpnia… 2075 roku! 😉 Fani bloga SuperStyler są najlepsi!

Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że Wam się chciało zorganizować to spotkanie z nami- blogerami. Czy wiecie, że jedna z naszych czytelniczek nie mogła z nami być, bo nie dostała wolnego w pracy i wysłała na spotkanie męża? I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że mąż na spotkanie z nami przyjechał z … Torunia. Była rodzinka spod Pruszcza Gdańskiego, było małżeństwo z Krakowa, które dziecko odstawiło do babci tylko po to, by się z nami spotkać. Były super sympatyczne dziewczyny z Lubelszczyzny. Niestety w całym tym ferworze nie pamiętam większości Waszych imion. Wybaczcie mi. Dobrze zapamiętałam za to Julkę i Wiktorię, które przyjechały do nas spod Rybnika. Co ciekawe, dziewczyny nie mają jeszcze mężów ani dzieci, a mimo to nas czytają i to regularnie. Specjalnie dla nas przejechały prawie 350 kilometrów. Pierwszy raz były w Warszawie. Były tak zajarane, że mogły nas spotkać, że swoim entuzjazmem zarażały całą resztę. To dziewczyny dostały od nas obiecaną bransoletkę, którą przygotowało dla nas Lilou z napisem „I <3 SuperStyler” która zgodnie z obietnicą powędrowała do osoby, która przyjechała z najbardziej odległego zakątka Polski. Dziewczyny obiecały, że będą się bransoletką dzielić. 😉 Dla nas spotkanie z fanami bloga SuperStyler było niesamowitym przeżyciem.

Była Ania, z którą rodziłyśmy w tym samym czasie ponad trzy lata temu: ja Miecia, ona Kubę. Swoją obecnością zaskoczył nas też dr Wojtek, który kibicował mi i Zyziowi osiem miesięcy temu w szpitalu, a którego być może część z Was zna z Instagrama. Jak widać na poznanie polskich blogerów ochotę mają różne osoby, bez względu na wiek czy wykonywany zawód.

Ze wszystkimi porozmawiać się nie dało, ale od wielu z Was usłyszałam, jak wiele to nasze codzienne pisanie znaczy w ich życiu.  Mówiłyście że płakałyście razem ze mną, kiedy rodził się Zyzio. Że śmiejecie się z nami na naszych „lajwach”. JózefinaZMiasta powiedziała mi, że już prawie oszalała będąc mamą, a później trafiła na naszego bloga i to pozwoliło jej odkryć macierzyństwo na nowo i dopiero wtedy zaczęła się nim cieszyć. Te słowa naprawdę mnie wzruszyły. Akcję Poznaj Blogera uważamy za pomyślnie zakończoną!

Ewelina razem z mężem, którzy jak się okazało prowadzą na co dzień Cukiernię i Piekarnię Gromulski i przyjechali do nas z Mińska Mazowieckiego, przygotowali dla nas totalną niespodziankę – przepyszny tort z napisem „Sieeeema Dziubki”, a później Ewelina podeszła do mnie nieśmiało i zapytała czy mogłybyśmy się kiedyś umówić na kawę. To miłe, że duża część z Was traktuje nas jak dobrych kumpli i ludzi godnych rozmowy o wszystkim i o niczym, a nie jako gadające głowy z Internetu. Wspaniale było dla nas to spotkanie z fanami SuperStylera.

spotkanie superstyler

Prawie wszystkie i wszystkich udało nam się dziś wyściskać i wycałować, choć z prawie wszystkimi widzieliśmy się dziś pierwszy raz. Wy mieliście wrażenie, że znacie nas od dawna, ale i my czuliśmy to samo. Cieszymy się niezmiernie, że zdecydowaliśmy się na organizację tego spotkania dla fanów.

Od Agaty dostałam piękne kwiaty, a później ucięłyśmy sobie pogawędkę o tym, jak miło jest robić innym bezinteresowną przyjemność.

A dowodem na to niech będzie quiz ze znajomości SuperStylerów, który rozpykaliście raz dwa. To my mieliśmy problemy z układaniem pytań. 😉

Cieszymy się też, że tym razem to my mogliśmy Was czymś obdarować. Za doskonałą znajomość bloga część z Was zgarnęła buty z … flamingami od marki Renee. (tu macie link, bo część z Was prosiła mnie o to). Były też zestawy kosmetyków od Dove, Whisbear czyli szumiący miś, który powędrował w ręce przyszłej mamy (trzymamy za Ciebie kciuki, twój wielki dzień już w październiku).

Kogo nie było niech żałuje, że się nie zjawił. Jeśli chcecie zobaczyć jak było koniecznie obejrzyjcie naszą transmisję na Facebooku.

Jedno jest pewne: na pewno zrobimy kolejne spotkania z fanami bloga SuperStyler.

A tymczasem dziękujemy za to, że z nami jesteście. Dopóki Wy będziecie obiecujemy nie przestawać.

Siema Dziubki!

Z tego miejsca chcielibyśmy gorąco podziękować:

– miejscu „Grunt i Woda”, które ugościło nas pyszną lemoniadą, wyposażyło w niezbędne sprzęty nagłaśniające, przewijak dla najmłodszych z pieluszkami!  I wystarczającą ilość miejsc siedzących. A do tego ten widok na Wisłę!

– Skakance (klik) za animacje dla dzieci. Za wszystkie wymalowane buźki, za bańki mydlane, za baloniki, za malowanie farbkami. Dzięki Wam ten dzień był naprawdę wyjątkowy.

– marce Renee (klik) za niezliczoną ilość pudełek z flamingowymi butami.

– marce Dove za zadbanie o każdą z uczestniczek naszego spotkania i za wyjątkowe upominki dla małych i dużych.

– marce Lierac za przygotowanie cudownych zestawów dla wszystkich uczestników. Zaopatrzyli nas, młode matki w najbardziej niezbędny kosmetyk czyli w krem pod oczy i inne cudowności.

– marce Whisbear za cudownego misia, który od dziś ma nowy dom, a od października nowego właściciela.

– marce Lilou za przygotowanie wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju bransoletki, dzięki której Julka i Wiktoria były dziś najszczęśliwsze na świecie.

– naszej nowej niezastąpionej niani – Ewie (tak mamy już nową nianię :)). Bez niej to spotkanie by się nie udało, bo to ona w dużej mierze ogarniała Miecia i Zyzia podczas gdy my trzaskaliśmy sobie z Wami sweet focie i gadaliśmy o życiu.

– Kindze Ryszczyk za zdjęcia.

Bardzo nas cieszy, że byliście wszyscy tak chętni na poznanie polskich blogerów, takich jak my!

P.S. Podobno w rzeczywistości Janek jest wyższy, ja jestem chudsza, a Zyzio bardziej nalany. Tylko Miecio zawsze w formie. 😉




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x