Pięć przykazań kobiety spełnionej w łóżku

Moja babcia miała w sumie sześcioro dzieci, a siedem razy była w ciąży. Bardzo kochała dziadka. Z wzajemnością zresztą, i pomimo że dorobili się tylu owoców wzajemnej miłości to o tematach alkowy babcia nie wspominała nigdy. Zapytana o te sprawy zawsze odpowiadała: „siedem razy byłam w ciąży, a nawet pępka dziadka nie widziałam nigdy.”

Po pierwsze: jasno komunikuj swoje potrzeby
Jeśli chcesz, żeby w łóżku było Ci naprawdę dobrze, pomiń kurtuazję. Nie licz na to, że Twój facet domyśli się co chcesz mu przekazać między słowami czy gestami. Może trafił Ci się romantyczny i wrażliwy egzemplarz, który w mig domyśli się, o co Ci chodzi. Gorzej jeśli nie. Z doświadczenia wiem, że faceci lubią kiedy jasno mówi im się co lubimy, a za czym nie przepadamy. Udane sprawy łóżkowe oparte są na szczerości. Ja wiem, że czasami wstydzimy się wyznać co nas kręci, boimy się wyśmiania albo, co gorsza, odrzucenia. Ale pamiętajcie, że strach ma wielkie oczy. A tu chodzi drogie panie o nasze szczęście i spełnienie. Może więc warto powiedzieć swojemu partnerowi, że największą ochotę na seks mamy rano, albo że wolimy bliskość przy zapalonym świetle. I na litość boską: „zdejmże” chłopie te skarpetki. 😉

satysfakcja z seksu

Po drugie: rób tylko to, na co masz ochotę
Ja wiem, że temat „#metoo” jest ciągle na tapecie i niby wiemy jak asertywnie i dobitnie powiedzieć „nie”, ale kiedy już znajdujemy się w sytuacji jeden na jeden, to czasami brak nam odwagi. I to wcale nie oznacza, że jesteśmy jakieś ułomne, ale gdy do głosu dochodzi strach, tracimy swoją pewność siebie. I tu nie chodzi tylko o skrajne sytuacje, które są jednoznacznie negatywne, ale też o takie kwestie, które nie wyrządzają nam krzywdy, ale obierają nam przyjemność z bliskości. Dzieciaki mają nocowanie u babci, żal nie skorzystać. Twój facet cały już chodzi na myśl o tête-à-tête w łóżku, a ty jedyne na co masz ochotę to kolacja i sen. Nie zmuszaj się do bliskości jeśli nie masz na nią ochotę. Nie myśl o seksie w kategoriach powinności czy przyzwoitości. Seks ma sprawiać Ci przyjemność. Ma Cię relaksować i budować ciągły niedosyt.

Po trzecie: poczuj się bezpiecznie
Dla nas kobiet poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważnym elementem jeśli chodzi o satysfakcję z seksu. Faceci częściej idą na żywioł w myśl zasady: „jakoś to będzie”. W sytuacji, w której nie czujemy się bezpiecznie, nawet najbardziej romantyczny klimat, świeczki, nastrojowa muzyka czy pyszne jedzenie nie są w stanie nas wyluzować. Dlatego zanim zabierzesz się za te sprawy zadaj sobie pytanie: czy czuję się komfortowo i bezpiecznie? Czasami zwykła prezerwatywa wystarczy byśmy poczuły się pewniej. Mam nadzieję, że nikt z czytających ten artykuł nie wierzy już w to, że stosunek przerywany chroni przed ciążą ani w to, że prezerwatywy obniżają jakość seksu. Durex, z którym prowadzimy w tym roku cykl „Bed Talks” w swojej ofercie ma tyle rodzajów prezerwatyw, że każdy znajdzie coś dla siebie (prążkowane, super cienkie, smakowe, zwiększające przyjemność). Dostęp do tego typu produktów jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Żal nie skorzystać.

satysfakcja z seksu

Po czwarte: spełniaj swoje fantazje
Każdy z nas je ma. Niektóre są proste, inne bardziej finezyjne. Cały tekst o fantazjach znajdziecie tu (klik). Brak fantazji i ciekawości w łóżku bardzo szybko sprowadza nudę do naszej alkowy. Brak ci weny? Pooglądaj filmy dla dorosłych. Może Cię zainspirują? Czasy, w których takie rzeczy uznawało się za zboczenie dawno już minęły. Znów przypominam Ci: tu chodzi o Twoje własne szczęście i spełnienie. Jeśli miałaś kiedykolwiek orgazm to wiesz, że potrafi zdziałać cuda. Rozładowuje stres, zmniejsza napięcie, wprowadza nas w błogostan. Połowa sukcesu w tych sprawach tkwi w naszej głowie. Resztę załatwia ciało.

Po piąte poznaj dobrze swoje ciało
Banał? No to żebyście się nie zdziwiły dziewczyny! Na terapii u seksuologa bardzo często zaczyna się od tego, by ustalić z pacjentami nomenklaturę. Wspólne nazewnictwo ma na celu ustalenie słownika na czas terapii tak, żeby żadna ze stron nie krępowała się powiedzieć na przykład „penis”. Jeśli pominie się ten etap, bardzo często w praniu wychodzą takie kwiatki: „i ona mnie złapała TAM” albo „i ten mój przyjaciel, pan wie o kim mówię, on czasami mnie zawodzi”. Podobno faceci o swoim penisie najczęściej mówią „Mały” lub „Wacek”. Danych o kobietach nie mam, ale podobno często pojawiają się takie określenia jak : „muszelka”, „cytryna”, „pierożek”, „myszka”, „sowa”. Nazewnictwo to jedno, ale umiejętność zlokalizowania na ciele to drugie. Wiecie ilu mężczyzn w dalszym ciągu myśli, że kobieta ma jedną dziurkę TAM do wszystkiego? Serio! Możecie zapytać swoich Panów czy na pewno wiedzą, o co kaman. Ale my kobiety też nie jesteśmy lepsze. Mamy problem ze zlokalizowaniem łechtaczki, cewki moczowej czy punktu G (tak, on naprawdę istnieje). A poznanie swojego ciała, jego potrzeb i stref przyjemności jest kluczem do udanego życia seksualnego. Zatem jeśli czujecie, że macie zaległości w tym temacie „Atlas Anatomiczny” w dłoń i dokształcamy się dziewczyny.

satysfkacja z seksu

Wszystkie te przykazania sprowadzają się do jednej podstawowej zasady: bądź świadoma siebie. Bądź świadoma swoich potrzeb i swoich granic. Jasno je wyznaczaj. W seksie jak w życiu: żeby być szczęśliwym musisz najlepiej jak tylko potrafisz poznać siebie. Tylko tyle i aż tyle…

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x