6 powodów, dla których nigdy się z Nim nie rozwiodę!

Jeśli liczycie na argumenty typu: bo ma na mnie haka, łączą mnie z nim dzieci lub mamy wspólny kredyt, to już teraz powiem Wam: zawiedziecie się. Serio, kiedyś bałam się, że na dłuższą metę to właśnie takie rzeczy połączą mnie z moim lubym. Tymczasem jesteśmy razem już niemal 10 lat i żaden z tych punktów nie jest tym, dla którego z Nim jestem. Są inne, dużo ważniejsze.

1. Mogę na Nim polegać. Z perspektywy czasu, uważam, że to jego największy atut. Przez ten długi czas niezmiennie dawał mi ogromne poczucie bezpieczeństwa. Różne rzeczy działy się w naszym życiu. Kapała nam na głowę woda w kolorze herbaty z nieszczelnego dachu. Mieliśmy 5 złotych na trzy ostatnie dni miesiąca przed wypłatą. Ścigał nas komornik za zaległe opłaty za gaz (spokojnie, wszystko już uregulowaliśmy ;)). Wiecie, że po 4 miesiącach naszej znajomości wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem ciąży? I wiecie, że pomimo, że nasza znajomość w tamtym czasie bardzo mocno opierała się na wspólnym imprezowaniu, to nie opuścił mnie nawet na chwilę. Krążył ze mną po tych szpitalnych salach, dopytywał lekarzy. Głaskał po głowie i zapewniał, że damy sobie radę bez względu na wszystko. To On zadzwonił do moich rodziców, żeby im o wszystkim powiedzieć, choć Oni go jeszcze wtedy nie znali. Bywało miedzy nami różnie. Nie będę Wam tu ściemniać, że ciągle mam motyle w brzuchu. A kiedy te wszystkie wspaniałe emocje już opadły wiedziałam jedno: mogę na Nim polegać. Choćby nie wiem co!

2. Jest moim najlepszym przyjacielem. Dodam też, że jedynym. Było parę osób, które nazywałam przyjaciółmi. Ale dziś, z perspektywy czasu widzę jak na dłoni, że to nigdy nie był równy układ. Przez to, że przez większość swojego życia byłam piekielnie zakompleksiona i nieśmiała nie wierzyłam, że ktoś mógłby chcieć się ze mną przyjaźnić tak po prostu. Miałam poczucie, że muszę tym moim przyjaciołom za tę przyjaźń płacić. Nadskakiwałam, byłam na każde zawołanie, podkładałam się. Oczywiście z drugiej strony nie otrzymywałam prawie nic. Ale wiecie, co było w tym najgorsze? Sama nawet nie potrafiłam wymagać! A później spotkałam Janka i zrozumiałam na czym polega prawdziwa przyjaźń. Nawet jeśli zachorujemy, zbrzydniemy, zestarzejemy się łączy nas o wiele więcej niż miłość i pożądanie. Nasz związek stoi na solidnych podwalinach przyjaźni. Kiedyś Kasia Nosowska powiedziała w jednym z wywiadów, że dostąpiła zaszczytu, by mieć jednego prawdziwego przyjaciela w życiu. Doskonale wiem o czym wtedy mówiła.

3. Jest dla mnie najważniejszy. Naprawdę. Pewnie zapytacie gdzie w takim razie na mojej skali są dzieci skoro On jest najważniejszy. Dzieci nie ma na tej skali. One są gdzieś zupełnie indziej. Bardzo ważnym punktem zwrotnym w postrzeganiu moich pociech był komentarz jednej z Was pod jakimś starym artykułem: „Warto mieć z tyłu głowy, że dzieci są w naszym życiu czasowo” – napisała Lidka. Są ważne, bardzo ważne. Musimy je wychować najlepiej jak potrafimy. Ale w całej tej rodzicielskiej gonitwie najważniejsze jest to, by nie zapominać od czego i od KOGO się to wszystko zaczęło. Dzieciaki umocniły naszą więź. Bez wyrzutów sumienia zostawiamy je raz na jakiś czas, tylko po to, by pobyć sam na sam. Wciąż potrafimy być sam na sam.




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x