O tym, jak sprało mnie macierzyństwo…

Prześladuje mnie pewien koszmar. Jestem w takim ogromnym kołowrotku. Podobnym do tego, w którym biegają chomiki. Tyle tylko, że ten mój jest metalowy i szczelnie zamknięty ze wszystkich stron. Kołowrotek,  a raczej „kołowrót” zaczyna się kręcić, a ja już po chwili nie mam siły by przebierać nogami. Poza tym, nie wiadomo skąd, wszędzie zaczyna pojawiać się woda. Jest mi duszno i gorąco. Nie mam czym oddychać. Po chwili, jak przez szybę, zauważam ogromną twarz Miecia, która szyderczo się ze mnie śmieje. Zazwyczaj w tym właśnie momencie przebudzam się zlana potem…

Po trzecim śnie z rzędu postanawiam podzielić się nawracającym koszmarem z Jankiem. Pijąc poranną kawę opowiadam mu, co też nawiedza mnie we śnie, a on słucha z zapartym tchem. Na koniec pada moje pytanie: Jak myślisz? Co ten sen może oznaczać? Janek zagląda do filiżanki z kawą, zupełnie tak jakby szukał w niej odpowiedzi. Podnosi głowę i ze stoickim spokojem odpowiada: Jak to co? Jesteś w dużej pralce, weszłaś tam w poszukiwaniu zagubionej skarpetki, Miecio przez przypadek zatrzasnął za tobą drzwi i włączył program na gotowanie. Dlatego się skurczyłaś. Proste? – Racja! – pomyślałam, bo jego tłumaczenie wydało mi takie oczywiste.  – Jak myślisz, dlaczego mam takie dziwne sny? – zapytałam Janka. – Jak to dlaczego? – zapytał poirytowany, zupełnie tak jakby odpowiedz była zbyt oczywista by wypowiadać ją na głos. – Za dużo pierzesz Kochanie…

Samsung AddWash

Jak żyć, zatem. Jak prać?

Prawda jest taka, że odkąd urodziłam Miecia pranie jest trzecią, najczęściej wykonywaną przeze mnie czynnością każdego dnia. Zaraz po spaniu i jedzeniu. Mam wrażenie, że niedługo zamieszkam w łazience z głową w pralce. Dochodzi do takich sytuacji, że zaraz po powrocie z pracy, jeszcze w płaszczu, wchodzę do łazienki i nastawiam pranie, żeby zdążyć rozwiesić je przed kolacją, dzięki czemu uda mi się zrobić jeszcze jedno, dodatkowe. A ileż kłótni i sporów w naszym domu o to pranie… Lepiej nie będę pisać, tym bardziej, że przecież takich rzeczy nie wypada prać publicznie. Kiedy więc Samsung zgłosił się do mnie z propozycją przetestowania najnowszej pralki, a dodatkowo objęcie patronatem akcji poszukującej ambasadorów Samsung AddWash, pomyślałam,  że chyba już cały świat wie o tym, że pranie to moje przeznaczenie.

Samsung AddWash

Ileż razy licytując się z Jankiem kto ma przewinąć Miecia, jako koronnego argumentu używałam: ja dziś wyprałam cały kosz ubrań! Na co Janek zawsze odpowiadał: Kochanie! Pierze pralka, a nie ty! Nie będę wam pisała, co działo się później, bo stracicie do nas resztki szacunku. Nadmienię tylko, że ten argument był jednym z najczęstszych zapalników naszych kłótni. Jak można powiedzieć takie zdanie kobiecie, która w ostatnim roku jedną trzecią swojego życia spędza w łazience przy praniu. Bo prać to trzeba umieć. Trzeba wiedzieć jak segregować ubrania, jakich środków czyszczących do prania używać, jaki program z jaką temperaturą ustawić. O rozwieszaniu prania nie wspomnę. Poza tym pralka pralce nierówna. A o tym przekonałam się testując teraz Samsung AddWash. Musiałam poświęcić moje wełniane spodnie, o których możecie przeczytać tu. Musiałam poświęcić dziesiątki niedopranych bodziaków Miecia, żeby zrozumieć, że dobra pralka to podstawia. Mądra Matka Polka po praniu.

Samsung AddWash

Komu nigdy nie zapodziała się skarpetka po tym, jak włączył już pralkę, niech pierwszy rzuci kamień. Ileż to razy tuż po uruchomieniu prania okazywało się, że Miecio znalazł farbki, które były zamknięte w szafce na klucz. Znacie to? Wtedy okazuje się, że te ubranka trzeba natychmiast dodać do prania. Wcześniej musiałam odpompować wodę, wyłączyć pralkę i poczekać aż odblokują się drzwi. Czytaj: trwało to całą wieczność. A w między czasie Miecio zdążył odnaleźć czekoladę, która wydawałoby się, powinna znajdować się na najwyższej półce w lodowce. Teraz dodawanie prania to nie problem. I szczerze wam powiem, że funkcja dodatkowych drzwi, dzięki którym mogę bezproblemowo dodać brudne ubrania, bez konieczności wyłączania prania, jest dedykowana właśnie mi. Idealne rozwiązanie. Poza tym te dodatkowe drzwi pozwalają mi odwirować ubrania prane ręcznie. Czyli do pralki wrzucam np. ręczniki, nastawiam pranie. W między czasie piorę ręcznie ukochany, akrylowy kocyk Miecia i na koniec prania dorzucam tenże kocyk do ręczników na wspólne wirowanie. Sprytne co?

Samsung AddWash

Nie pomnę ile razy załamywałam ręce nad niedopranymi ubrankami Miecia. Część z nich wylądowała w koszu. A szkoda, bo dziś mam wrażenie graniczące z pewnością, że dałoby się je odratować, ponieważ środki piorące to nie wszystko. A teraz dowód. Wczoraj do pralki Samsung AddWash wrzuciłam wyprane tydzień wcześniej i niedoprane rękawice kucharskie. Ustawiłam program Bawełna z Eco Bubble na 40st. W międzyczasie w instrukcji przeczytałam czymże to EcoBubble jest. Otóż okazuje się, że prócz wody oraz proszku w pralce jest jeszcze powietrze, a dokładnie bąbelki powietrza, które z dwoma poprzednimi elementami tworzą aktywną pianę. Wierzcie mi bądź nie, ale ja te rękawice wyciągnęłam czyste. Bez zabrudzeń i co ważne, bez konieczności prania w wysokiej temperaturze, która mogłaby uszkodzić moje piękne koguty i koty namalowane na nich. A tu dowód!

Samsung AddWash

Na początku pisałam wam o tym, że do tej pory pranie nastawiałam jeszcze w płaszczu, tuż po powrocie do domu. Wszystko po to, żeby zdążyć szczególnie, że Mieciowi notorycznie brakuje czystych bodziaków i podkoszulek, choć jesteśmy w posiadaniu ilości nieprzyzwoitych jeśli chodzi o bieliznę dziecięcą. Teraz już nie mam tego problemu. Ostatnio nawet zaszalałam i zamiast wrócić do domu prosto z pracy żeby wstawić pranie, poszłam z Mieciem na plac zabaw. Skąd u mnie ta beztroska? Otóż w pralce Samsung AddWash po pierwsze jest program „Super Szybki” który umożliwia wypranie pięciokilogramowego wsadu w czasie krótszym niż godzina. Ale nie to jest najlepsze. Otóż w mojej nowej pralce jest coś jeszcze. I mi, blond geekowi technologicznemu bardzo się ta opcja spodobała. Od dłuższego czasu mówi się o tym, że Internet Rzeczy to nasza przyszłość. I to nawet bardzo bliska jak się okazało. Wyobraźcie sobie, że ta pralka łączy się z Internetem, dzięki czemu ja, będąc jeszcze w pracy, mogę ustawić pranie, które skończy się o wybranej przeze mnie godzinie. Słabo? Mało tego, dodatkowo przypomina mi żeby to pranie później wyjąć. Bo po powrocie do domu już raz prawie zapomniałam, ale aplikacja była czujna. Chcielibyście zobaczyć miny moich koleżanek z pracy, które na pytanie czy idę z nimi na lunch odpowiedziałam nie odrywając wzroku od smartfona: „tak tylko jeszcze nastawię pranie. ”

Samsung AddWash

W życiu nie przypuszczałam, że pralka złagodzi obyczaje w naszym domu. Że pomieści wszystko to, z czym ja do tej pory radziłam sobie na raty. Sprawi, że moje macierzyństwo zmieni proporcje, a ja zacznę znacznie rzadziej zaglądać do kosza z brudną bielizną, a częściej do kosza z zabawkami mojego synka.

Samsung AddWash

Więcej informacji o pralce Samsung AddWash znajdziecie tu.

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x