Pierwszy krok w stronę zmiany

Mam za sobą bardzo stresujący czas: powrót do pracy po urlopie macierzyńskim. I choć zawsze miałam informację zwrotną od mojego szefa, że jestem w naszej firmie mile widziana i że wręcz czekają na mnie, to jednak na rok wypadłam z obiegu biznesowego i każda myśl o powrocie powodowała u mnie ścisk żołądka. No bo czy ja tam jeszcze jestem potrzebna? Czy odnajdę się w obecnej, biznesowej rzeczywistości? Wszak czas się nie zatrzymał, sporo rzeczy poszło do przodu, zmieniło się? Czy uda mi się pogodzić obowiązki zawodowe z prowadzeniem bloga? Te i wiele innych zmartwień zaprzątało moją głowę przed powrotem do obowiązków zawodowych. Dziś jestem już po tym skoku na głęboką wodę. Wypłynęłam na powierzchnię, żyję. Jest ciężko, ale walczę. Wróciłam na swoje stanowisko pracy, przesunęłam sobie godziny pracy, żeby móc więcej czasu spędzać z Mieciem i mieć czas na pisanie na blogu. Dałam radę. Robię to co lubię i jestem naprawdę szczęśliwa. Czuję się spełniona  i potrzebna. Jestem idealnym przykładem na to, że można pogodzić bycie mamą, żoną, blogerką i kobietą pracującą. Zatem da się. Dlatego nie ma we mnie zgody na wybieranie półśrodków. Na męczenie się w pracy, która nie sprawia przyjemności i satysfakcji. Tylko po to by zapłacić kolejną ratę za kredyt i opłacić żłobek.

 

Żaden czas nie jest dobry na zmiany. Zatem każdy do tych zmian się nadaje. Im wcześniej to zrobimy, tym dłużej będziemy żyć w poczuciu szczęścia i spełnienia zawodowego. Wiem, że zmiana pracy to potworny stres i poczucie zaczynania od zera, ale jeśli obecna praca nie daje nam satysfakcji to naprawdę niewiele tracimy.  Wiem, że łatwo mi pisać bo mam pracę, którą lubię, a do tego pasję, która sprawia, że każdego dnia jestem szczęśliwa. Ale serio! Każdy tak może. Cytując Laskę z filmu Chłopaki nie płaczą: „wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.” Naprawdę to tylko tyle i aż tyle. Nie warto opierać się na tym, co innym przynosi zawodowe szczęście i spełnienie, bo u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona. Wystarczy, że zastanowisz się co tak naprawdę w życiu chciałbyś robić. Jakie są Twoje mocne strony, talenty. I na tej podstawie zbuduj swój zawodowy potencjał.

Najtrudniejszy jest pierwszy krok i żeby ten artykuł nie był tylko motywującym, czczym gadaniem, mam dla was konkretną podpowiedź: Zielona Linia. To ogólnopolska infolinia Urzędów Pracy gdzie dowiecie się jak powinno wyglądać porządne CV, jak napisać list motywacyjny, jak się przebranżowić, gdzie obecnie odbywają się szkolenia podnoszące kwalifikacje zawodowe. Ba! Pomogą wam nawet przetłumaczyć CV na język angielski. Proste? Zatem słuchawki w dłoń i dzwonimy. Ja za was tego nie zrobię, ale mocno trzymam kciuki. Najwyższa pora by wziąć swoje życie w swoje ręce. We can do it! 😀

We Can Do It

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x