On zmusza, Ona zmusza, ja nie zmuszam

Prawdziwie tego nie lubię, kiedy ktoś wrzuca mnie do worka z innymi ludźmi mówiąc mi co dla mnie jest najlepsze. Mam alergię na takie zachowanie, dość częste i popularne wśród ludzi, którzy pozjadali wszystkie rozumy. Dlatego wiedz jedno: nigdy nie będę uporczywie przekonywać cię, że coś jest dla ciebie najlepsze. Pokażę ci tylko, że tak można, ale decyzję musisz podjąć sam.

Przeokrutnie denerwowały mnie wszystkie ciotki, które wmawiały mi, że dziecko to największy skarb na świecie. Że to jedyna słuszna wartość, o którą trzeba wzbogacić swoje życie. Wściekałam się i trochę na złość zwlekałam z pierwszym dzieckiem. Pamietam wszystkie te teksty dzieciatych koleżanek, które wiedząc wszystko najlepiej powtarzały: zobaczysz urodzisz to wszystko ci się odmieni. Dziś mam małego Miecia, a Pirania jest w drodze. I przyznaje, żę niewiele mi się odmieniło. W dalszym ciągu średnio przepadam za dziećmi jako takimi. Swoje kocham, ale to co innego. Uważam, że dzieci są prawdziwym skarbem, ale nigdy nie będę cię do niego przekonywać. Dzieci nie są dla wszystkich. Dziecko nie jest dla każdego. W pełni szanuję tych, którzy na dziecko się nie decydują. Mało tego, wcale nie uważam, że coś w życiu ominie tych, którzy dziecka mieć nie będą, bo na to miejsce oni zrobią coś innego. Może pojadą w podróż dookoła świata, a może założą świetnie prosperującą firmę. Kiedyś bardzo mądra koleżanka powiedziała mi, że aby doświadczyć i spełnić się w byciu mamą, kobietą pracującą, podróżniczką czy sportowcem na każdą z tych rzeczy potrzebowalibyśmy oddzielnego życia. Tak, żeby móc się zrealizować do cna. Dostrzegam bardzo dużo sensu w jej słowach.

Pamiętam jakby to było dziś, spory naszych bliskich o nasz ślub. O to, że powinniśmy, bo już tyle czasu razem. Że owszem są ludzie, którzy żyją na kocią łapę, ale tacy to łatwiej się rozstają i  ich związek nie smakuje prawdziwie. Dziś uważam, że nasz ślub zespolił nas bardzo. Szczególnie ten pierwszy, który zrobiliśmy sami dla siebie. Bez gości i wystawnego obiadu. Tylko my, świadkowie i zestaw w Mc Donalds na kolację. Wiem, że małżeństwo to dla nas był krok naprzód. Ale nie będę przekonywać cię, że też musisz to zrobić. Twoja historia jest zupełnie inna. Wychowano cię w innych wartościach i zwyczajnie możesz tego nie czuć. Masz do tego święte prawo. A moim prawem jest to, żeby nie wtrącać się w twoje życie.

Nie wyobrażacie sobie jak bardzo denerwowały mnie teksty o zakupie własnego mieszkania. Doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Gotowałam się w środku na wszystkie te: „weźcie kredyt, człowiek musi mieć swoje miejsce na ziemi.” Kupiliśmy mieszkanie dopiero wtedy, kiedy było nas na nie stać. Żadne tam wielkie metraże, ale bez kredytu. Dziś wiem, że był to dla mnie warunek konieczny, by móc zacząć myśleć o powiększeniu rodziny. Własny kąt dał mi poczucie bezpieczeństwa. Ale spokojnie. Nie będę teraz przekonywać cię do tego, że zakup mieszkania to jedyne, słuszne rozwiązanie. Ty możesz mieszkać w wynajmowanym, mając poczucie, że nic cię nie wiąże. Dziś jesteś tu, a jutro tam. Twoje prawo.

A teraz temat najtrudniejszy. Macierzyństwo. Codziennie czytam artykuły innych mam o tym, jak powinnam wychowywać własne dziecko. Bić czy nie bić. Karać czy nagradzać. Postawić na jego indywidualność czy wręcz przeciwnie. Okazuje się, że bardzo wiele mam czuje się ekspertami w wychowywaniu dzieci mając jednego, niespełna trzyletniego szkraba. Czytam te wszystkie: „nie wolno ci” albo „musisz” i włos mi się na głowie jeży. Moralizatorski ton wypowiedzi przypadł też do gustu tatusiom, którzy na swoich ścianach na Facebooku wypisują kodeks wychowania dziecka idealnego. Ja już dziś wiem, że Miecio ideałem nie jest, daleko mu do niego, ale i tak go kocham. Dlatego ja napiszę ci zupełnie szczerze jak radzę sobie bądź nie z moim macierzyństwem. Ale nigdy nie napiszę, że mój sposób jest jedynym, słusznym na świecie. To moje metody. Czy dobre? Czas pokaże. Możesz się inspirować, a możesz zrobić zupełnie odwrotnie. Twoje prawo!

Są pewne prawdy, które budują nasze życie. To taka fotografia, na której jest wszystko to, co sprawia, że twoje życie teoretycznie jest pełne. Jest na niej dom z ogródkiem, gromadka dzieci, mąż i żona. Tak chce widzieć cię świat. Tego wymagają od ciebie oni. A ja powiem ci zupełnie szczerze: żyj po swojemu. Obserwuj bacznie świat, ale rób swoje.

styl życia




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x