Najlepszy facet na świecie? Pantofel!

Wie jaki puder kupujesz w drogerii. Odróżnia sukienkę od spódnicy oraz brwi od rzęs. Żywo interesuje się perypetiami bohaterek serialu „Dziewczyny”, a kiedy dostajesz okres on bez słowa leci do apteki po tampony. Oczywiście w takim rozmiarze jakiego używasz. Kto to taki? Współczesny ideał faceta, czyli Pantofel.

On tym Pantoflem głównie jest dla kumpli. Dla ziomków ze starych dobrych czasów, którzy widząc na fejsie jak on jara się swoją żoną i dziećmi, dają wyraz swojej dezaprobaty podczas najbliższego spotkania. I to też nie robią tego wprost, tylko pół żartem, pół serio przytaczają anegdoty o Pantoflach fejsbukowych, raz po raz łypiąc wzrokiem na tego, który wychodzi przed szereg. Bo oni przez tego Pantofla mają w domu przekochane. Ich wybranki przecież też mają tegoż Pantofla wśród znajomych na FB. Skrolują tego swojego walla i rzucają raz po raz do swoich lubych: „A widziałeś jaki obiad Pantofel żonie ugotował, jak z dzieckiem poszedł na spacer? Ty też byś tak mógł!” Samcza nienawiść do Pantofla rośnie z każdym przesunięciem ekranu komputera w dół. Wprost proporcjonalnie do rosnącego, żeńskiego uwielbienia do tegoż Pantofla.

Koleżanki „zazdraszaczają” Pani Pantoflowej takiego łupu. W swej kobiecej naturze do końca niedowierzając, że takie egzemplarze istnieją na świecie. Stawiają podchwytliwe pytania licząc, że Pantoflowa gdzieś się w swojej wersji wydarzeń wysypie. Że coś się nie będzie w tej pięknej bajce składało, a wtedy one, czujne i życzliwe koleżanki uświadomią jej że żyje mrzonkami.

Pantoflowa potrafi czasami pożalić się na Pantofla. Że wino kupił nie takie jak lubi, albo że na 9tą rocznicę pierwszego pocałunku kupił tulipany, za którymi ona nie przepada. Ale te jej narzekania nigdy nie spotykają się ze zrozumieniem. O współczuciu może zupełnie zapomnieć. Jej koleżanki walczą o pamięć o rocznicy narodzin dziecka i kupienie dobrego rozmiaru pieluch. O sobie już dawno przestały myśleć. A Pantoflowa myśli o sobie dużo. Koleżanki twierdzą, że za dużo.

Jest teoria, że to wszystko przez nią. Że to ona go trzyma w szachu. Że on zakochany po uszy jest na jej usługach. Że ona codziennie rzuca mu nowe wyzwania pod groźbą rozstania i dożywotniego braku kontaktu z dziećmi. Pantoflowa to domina, ot co! Może to ona zarabia na ich utrzymania, a on wiedząc, że bez niej zginie pokornie stał się jej sługą?

Nikt nie bierze pod uwagę, że Pantofel jest taki, jaki jest z własnego wyboru. Że docenia to, co w życiu osiągnął i zdobył. Że jara go życie rodzinne i aktywne w nim uczestnictwo. Że on tak na serio rozumie co to jest PMS u Pantoflowej i wie, że wtedy lepiej kupić tabliczkę czekolady i butelkę wina, niż uderzać w dyskusję o tym, że czerwony sweter jest wystarczająco czerwony. Pantofel z niewyjaśnionych przyczyn chce i lubi wiedzieć jakie są ulubione bajki jego własnego dziecka oraz w kolejności alfabetycznej wymieni przysmaki przez nie zjadane. Żonie kupi podpaski bo to przecież żaden przypał. Lubi gotować, bo przecież to jest bardzo męskie. Podłogę odkurzy i dziecko obsrane przebierze bez proszenia, bo po prostu lubi jak jest w domu czysto i pachnie, a nie jest syf i wali gównem. Ktoś pomyśli: taki Pantofel to ma w życiu przechlapane. A gdzie tam… Właśnie poszedł po moje ulubione wino, a przy okazji kupił sobie dwa piwka. Taki Pantofel to pożyje…

pantofel




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x