10 irytujących typów znajomych na Facebooku

1. Bogini jednego ujęcia…

… czyli kiedyś miałam sesję zdjęciową. Być może kumpel ze szkoły kupił pierwszą lustrzankę. Być może znajoma fotograf robiła sobie fotki do portfolio. W każdym razie sesja była, zdjęcia są, a ona (rzadziej on) nie zawaha się ich użyć. Anją Rubik nie jest, więc z 600 zdjęć nadają się dwa. Co robić? Wrzucać je na przemian przez kolejne dwa lata jako profilowe. Znajomi polajkowali jedno i już nie chcą lajkować bo im spowszedniało? Wrzucasz drugie. Drugie już polajkowane? Usuwasz i ponownie wrzucasz pierwsze – warto przypomnieć kto jest lokalną boginią. Najlepiej raz na 2-3 miesiące. Ciągły napływ lajków i komciów w stylu „piękna <3”, „cudne”, „brałbym” zapewnia odpowiedni poziom endorfin.

2. Orto-Nazi

Sesji foto co prawda nie było, za to z polskiego na maturze była piątka z plusem. Czas to wykorzystać! Uroda jest ulotna, a perfekcyjna fleksja, składnia oraz ortografia nie! Żaden status, opis czy inny komentarz nie przejdzie bez rzetelnej analizy. Nawet jak znasz pi razy oko ortografię, na, pewno, walnąłeś, się, na, przecinkach,. Dlatego „Orto-Nazi” musi ci to uświadomić. To nic, że piszesz właśnie o gromadce szczeniaczków, które znalazłeś przemarznięte w przydrożnym rowie, a mając alergię na psy, musisz im czym prędzej znaleźć nowy dom. Temat jest bez znaczenia. Zapomniałeś paru przecinków, nie wspominając o polskich znakach? „Orto-Nazi” koniecznie musi cię o tym poinformować. Reszta znajomych dowiaduje się tym samym, że jesteś imbecylem, a pieski trzeba jak najszybciej ewakuować, bo przy tobie nie nauczą się nawet prostych komend.

3. Politykier

Siedzisz w jacuzzi w pięciogwiazdkowym hotelu w górach. Przed chwilą zresztą oznaczyłeś się w tym miejscu na Facebooku. Niech widzą i zazdroszczą. W końcu szlachta się bawi, na koszty nie baczy. Walisz zimnego Lecha, aż tu nagle obok ciebie siada również Lech, za to jeszcze ciepły. Facet jest byłym prezydentem, ikoną ostatniego półwiecza, więc nerwowo szukasz pod wodą smartfona. Ty go nie masz, ale od czego są Borowiki. Strzelają ci fotę z Panem Prezydentem, za chwilę fota ląduje na Fejsie, oznaczasz się z dumą na zdjęciu, wrzucasz na walla, fejm rośnie, szczególnie że masz klatę lepszą niż On i wtedy pojawia się komentarz, że ten gość to zdrajca, że SB, UB, PZPR i jeszcze parę innych nieprzyjemnych skrótów. Oto komentuje „Politykier”. W szkole wszyscy go gnębili, począwszy od ciebie i waszej klasy, a skończywszy na wuefiście, katechetce i higienistce. Jedyne co pamięta ze swojego życia, to złe wspomnienia. Wszyscy go oszukali, szczególnie ci z Wiejskiej. A ten gość co masz z nim zdjęcie to w ogóle najbardziej. Każda kolejna partia rządząca to dla niego zdrajcy. Czyta sporo o polityce, dużo mniej rozumie. Wiedzę o historii najnowszej czerpie z białych pól pomiędzy wersami tego, co czyta, bo to pozwala mu wyciągać właściwe dla niego wnioski. Jeżeli odpiszesz na jego komentarz popełnisz błąd. Jeśli postanowisz go przekonać do swoich racji, to nie ma dla ciebie ratunku. Będziesz musiał przestać jeść, pić, spać. Być może będziesz musiał rzucić pracę i opuścić na jakiś czas rodzinę. Gość będzie odpowiadał na twoje komentarze szybciej niż je piszesz. W pewnym momencie zacznie odpowiadać nawet sam sobie. To pewnie będzie najdłuższa dysputa jaką w życiu prowadziłeś. Kiedy tętno zacznie ci powoli zanikać ze zmęczenia, wreszcie się poddasz, pisząc coś w stylu „ja wiem swoje, ty wiesz swoje”. Ty stwierdzisz, że gość jest kretynem, a on że wygrał. Obaj będziecie mieć rację.

4. Łańcuszkowiec

Raz na jakiś czas gruchnie wiadomość, że Facebook przejmuje prawa autorskie do twoich zdjęć, opisów, znajomych i bóg wie czego jeszcze. Wtedy z pomocą przychodzi On. On już to opublikował, a teraz kusi ciebie. Oto „Łańcuszkowiec” – człowiek pewien, że publikując na swoim wallu oświadczenie będące w istocie durnym łańcuszkiem, w którym powołuje się na jakiś wydumany paragraf oraz Konwencję Pacanowską spowoduje, że Mark Zuckerberg narobi ze strachu w gacie i tym samym nie przejmie praw autorskich do jego półnagich zdjęć z ostatnich wakacji w Turcji. Patrzysz na to i nie wierzysz. Z jednej strony powoli tracisz do gościa szacunek. Z drugiej strony sam masz trochę pietra. A jak przejmą prawa autorskie do twoich zdjęć z Władka? Głupio by było, szczególnie że spiekłeś się na skwarę, a w tych klapkach i skarpetkach jesteś totalnie niewyjściowy. Ameryki takimi fotami nie podbijesz. To może jednak napisać to oświadczenie. Tylko czy Mark zna polski?

5. Trzymający Rękę Na Pulsie

Byłeś już dziś na Gazecie, Onecie i jeszcze kilku innych portalach niusowych. Zresztą w TV w pokoju obok leci cichutko TVN24. Wydaje ci się, że jesteś na bieżąco. Ale jest ktoś, kto jest lepiej poinformowany. To „Trzymający Rękę Na Pulsie”. To On poinformuje cię o pierwszym śniegu, oczywiście na Fejsbuniu. Nawet gdybyś stał pół dnia w oknie czekające na pierwszy płatek w sezonie, u niego ten płatek spadnie wcześniej. Umarł ktoś znany, a w mediach cisza? Spokojnie, on już wie, osobiście stwierdził zgon, a opis typu RIP plus nieśmiertelne świeczki [*][*][*] już od godziny widnieją u niego na wallu, mimo że nieboszczyk jeszcze ciepły. Otworzyli nową knajpę na mieście? Tak naprawdę otwierają dopiero jutro, ale On był już wczoraj. Wie co zamówić z karty, a co pominąć. Zastanawiasz się czy rzeczywiście wszystkiego spróbował. Już widzisz go jak zamawia niczym Magda Gessler na początku „Kuchennych Rewolucji” – „Poprosze to, i to, i to, i jeszcze proszę to, to i to.” – i tak aż zamówi wszystko z karty. Stwierdzasz, że na Mikołajki kupisz mu chyba coś na wzdęcia.

6. Sensat

Wstajesz rano albo właśnie masz się kłaść spać. Jeszcze raz wchodzisz na Fejsa, bo może ominął cię śnieg na Mokotowie albo jakieś inne znaczące wydarzenie i widzisz, że twoja kumpela i dwóch kolegów lubią lub udostępniają artykuł z serwisu cośtamcośtam.pl. Na zdjęciu na wpół obnażone dziewczę, za które normalnie jest paragraf, a obok napis „Nastolatki z Olsztyna bawiły się z słoneczko – trzy z nich są w ciąży”. Ty jesteś człowiek opanowany, z niejednego pieca chleb jadłeś i już mało co cię rusza. Z drugiej strony masz kosmate myśli: nastolatki+słoneczko do tego 3 x ciąża. W dodatku troje twoich znajomych już zna szczegóły tej bulwersującej sprawy, a może jeszcze są jakieś zdjęcia. Spokojnie, nie klikaj, policz do dziesięciu, zaparz sobie melisy. Oczywiście taki artykuł to ściema, a znajomi dali się nabrać. Taka dola „Sensata”. Po wejściu na taką strone zamykając pozornie niewinne okienko lub klikając na zdjęcie czy film, udostępnili ten post. Jeżeli okienka były dwa to może polubili jeszcze jakiś FanPage o wybielaniu odbytu. Nic tylko pogratulować. Oczywiście nie mają o tym pojęcia, że na wallu świecą tymi nastolatkami, więc najdalej za kilka dni świecą nimi również profile ich starych, których nie zdołali ostrzec.

7. Człowiek Mający Problemy Pierwszego Świata

Być może będzie to kiedyś temat na nowej maturze z polaka. Póki co pozwólcie, że to ja wezmę go na warsztat. Jak to zjawisko wygląda w praktyce? Twój znajomy trafia do szpitala. Rwa kulszowa, taniec świętego Wita czy inna podagra. Nieważne. Pacjent będzie żył i jeszcze nie raz walniecie wspólnego browarka. Ale teraz jest w szpitalu i pragnie podzielić się swym cierpieniem. Mógłby napisać co prawda, że źle się czuje i umiera (z nudów), ale wtedy wyjdzie na mięczaka, hipochondryka, a ci którzy gorzej go znają, mogą zacząć się z nim pospiesznie żegnać, prosić o oddanie zaległej stówy albo, co gorsza, szydzić z jego nieszczęścia. Co więc robi Człowiek Mający Problemy Pierwszego Świata? Zadaje pytanie! Przykład: „Drogi Fejsbuku, czy biorąc lecytynę i ginkgo biloba na pamięć lekarz może mi podać Ketonal bo zapomniałem?”. Tak to wygląda w praktyce. Na szczęście gość wyzdrowiał i udał się na wymarzoną wycieczkę do Dubaju. Odkąd wiedział, że jest coś takiego jak Dubaj (czyli od mniej więcej kliku lat) marzył, żeby tam polecieć. Paryż, Rzym, Londyn czy nawet Nowy Jork razem wzięte nie mają tylu interesujących miejsc, muzeów, zabytków, knajpek i klubów co Dubaj. No więc wybrał się właśnie tam. Jest na miejscu, ale głupio tak samą fotkę z Burj Khalifa wrzucić prosto na Fejsa. Tym bardziej, że żeby objąć to instagramowym formatem, musiałby odjechać z 50 kilometrów za miasto, bo takie to wysokie. Więc wymyśla problem, np.: „Słuchajcie, gdzie w Dubaju zjem dobre wieprzowe mielone? Ktoś, coś?”. Nie interesują go odpowiedzi choć akurat dobry mielony nie jest zły. Ale użył słowa Dubaj i do końca dnia czuje się rozgrzeszony, zupełnie jakby ktoś mu zwrócił za bilety w obie strony. Rozluźniony zjada tosta z Nutellą, popija wodą niegazowaną i napawa się hotelową klimatyzacją.

8. Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok

Wie o tobie wszystko. Wie też wszystko o waszych wspólnych znajomych. Wszystkich. Wszystko. Przez niego zaczniesz poważnie zastanawiać się nad zaklejeniem taśmą kamerki w laptopie. Na Fejsie ma jedno zdjęcie z klasy maturalnej wrzucone iks lat temu. W dodatku stoi na nim tyłem. Nigdy niczego nie lajkuje i nie komentuje. Ale gdy go spotkasz, w krótkiej wypowiedzi podsumuje ostatnie 12 miesięcy twojej aktywności na Facebooku. Opowie ci też ze szczegółami o wspólnych znajomych. Zna każde twoje zdjęcie, wie że urodził ci się dzieciak, i że zdechł twój ukochany psiak. Wie, że zmieniłeś pracę. Pracujesz teraz na Domaniewskiej więc szczerze współczuje ci stania w korkach po pracy. Z troską stwierdzi, że jego zdaniem za bardzo afiszujesz się z tym dzieciakiem. Że on by tak nie mógł, chociaż póki co dzieci jeszcze nie ma i nawet nie planuje. A jak u niego? Po staremu. Ot, w wolnych chwilach posiedzi troszkę na Fejsbuniu.

9. Zakochana para

Kiedy ty wyrywałaś swoją drugą połówkę On na tej imprezie podpierał ścianę. Kiedy wy byliście w sobie zakochani do szaleństwa Ona doszła do wniosku, że będzie zatwardziałą singielką. Lata minęły. Nadal wszyscy się kumplujecie. Ty masz męża, dwójkę dzieci i mieszkanie na kredyt, który będą spłacać jeszcze twoje wnuki. On i Ona przypadkowo wpadli na siebie podczas melanżu nad Wisłą. Kiedy ty wstajesz nieprzytomna, bo twój kilkumiesięczny synek miał inny pomysł na spędzenie nocy niż sen, oni właśnie kładą się spać po tym, jak podbili wszystkie kluby na Mazowieckiej. Gdy ty wykańczasz z mężem przedpokój, oni właśnie wynajmują wspólnie kawalerkę w Śródmieściu. Gdy twój mąż oznajmia ci, że nici z wyjazdu nad morze, bo padł rozrząd w waszym dziesięcioletnim Audi, ona z nim właśnie gruchają razem pod wieżą Eiffla. Są w stanie ułożyć serduszko z kamieni, cukierków, narysować je na piasku i na asfalcie. Ty ostatnie serduszko widziałaś w czasie finału WOŚP. Liczysz po cichu, że może rozstaną się w tym Paryżu. Jednak następnego dnia on ją zabiera do Eurodisnaylandu co ona uwiecznia słitfocią z myszką Miki wrzuconą centralnie na twojego walla z pozdrowieniami. W końcu w podstawówce obiecałyście sobie, że kiedyś wybierzecie się tam razem. Tego samego dnia twój mąż stwierdza, że wobec rosnącego kursu franka, musicie zrezygnować z wakacji w tym roku, bo nie starczy na ratę za chałupę. Gdy oni w tym Paryżu zajadają się foie gras, ty trzesz na tarce ziemniaki na placki. Gdy on wrzuca jej serduszka na walla i wyznaje miłość aż po grób, twój mąż ustawia opis „I tylko Legia, Legia Warszawa” bo akurat jest mecz. Gdy wieczorem zasypiasz obok męża standardowo odwróconego dupą do ciebie wiesz, że tamci spółkują niczym kuny w agreście. Zastanawiasz się gdzie popełniłaś błąd. Oczywiście jest też wersja odwrotna czyli ty masz super rodzinę, kochającego męża i dzieci, fajne mieszkanie i nową iksszóstkę w garażu, a twoja kumpela dwa razy w roku jeździ do Hurghady nadużywając po powrocie słowa „habibi”.

10. Psychofanka

Nigdy w życiu nie poznałeś nikogo znanego. Raz co prawda minąłeś na ulicy Natalię Siwiec, ale nie byłeś pewien czy to przypadkiem nie jest Monika Pietrasińska. Albo Patrycja Pająk… albo Agnieszka Orzechowska… Czyli nawet jeżeli zrobiłbyś sobie z nią selfie, nie wiedziałbyś jak ją podpisać. Ale wśród znajomych masz „Psychofankę”. Ta ma fotkę chyba z każdą osobą z pierwszej strony Pudelka. Tu focia z Dodą, tam z Anią Lewandowską. Normalnie psiapsióły. Trochę się z tego śmiejesz, a trochę zazdrościsz. Ja mam jedną taką w domu. 😉




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x