Dobrze, że Cię nie ma

Rozmawiałyśmy ze sobą dwa, może trzy razy. Rozmowy były o niczym. O pogodzie, o obiedzie, który podałaś i o moich studiach. Nie znałaś mnie dobrze. Za to ja znam Cię lepiej ze zdjęć i jego opowiadań. Znam Cię doskonale z jego anegdot i wspomnień. Wiem na przykład, że nie lubiłaś niezdecydowania, że namiętnie słuchałaś Grechuty i uwielbiałaś swoje koty, w szczególności Krakersa. Wiem, że miałaś do niego anielską cierpliwość, której mi czasami brakuje. Wiem, że dla niego zrobiłabyś wszystko. Wiem, że był całym Twoim światem. Życiem, które skończyło się krótko przed 60tymi urodzinami.

W sumie to dobrze, że Cię nie ma. Dobrze, bo ja mam go tylko dla siebie. Wiem jak bardzo go kochałaś. Wiem jak on kochał Ciebie. Wiem jak silne relacje was łączyły. Wiem, że nasze życie razem byłoby trudne, bo Ty nie wyobrażałaś sobie żeby wypuścić go spod swoich skrzydeł. W końcu poświęciłaś mu całe swoje życie. Poświęciłaś siebie dla niego.

Świetnie go wychowałaś. Jest dobrym ojcem. Tańczy śpiewając „Love is in the air”. Wstaje w nocy i tuli w ramionach syna, nawet wtedy kiedy oczy same mu się zamykają. Jest świetnym mężem. I wiem, że to Twoja sprawka. To, że słucha i to, że mówi otwarcie jeśli coś jest nie tak. To, że jest uparty, i że walczy o swoje jak lew. Bo ty też przecież byłaś lwem. Czasem tylko się boi. Widzę to w jego oczach, bo on o tym mówi niechętnie. Boi się że zapomni Twoją twarz.

Dobrze, że Cię nie ma. Rany już zagojone, a wspomnienia tylko piękne. O tym jak kupiłaś rower za pieniądze, których nie było. Jak sprałaś kolegę, który podbił mu oko. Nauczyłaś go szacunku. Do czasu. Do życia, które upływa.

Podobno z każdego złego wydarzenia wynika coś dobrego. On ostatnio powiedział, że jesteśmy razem dzięki temu, że Ciebie nie ma. To szalenie trudne wyznanie. Odejście kogoś bardzo bliskiego otwiera drzwi, które do tej pory były poza zasięgiem. Z różnych przyczyn. Ty kochałaś go tak bardzo, że nie wyobrażałaś sobie życia bez niego. On czuł się zobowiązany trwać przy Tobie w każdej sytuacji, choćby nie wiem co. Odeszłaś, a przed nim otworzyło się prawdziwe życie. A ty nauczyłaś go jak z niego czerpać pełnymi garściami. Szkoda tylko, że nie możesz tego zobaczyć…

dobrze że cię nie ma




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x