30 zaskakujących faktów o mnie

Dlatego postanowiłam przybliżyć Wam moją skromną osobę w 30 niezobowiązujących faktach o mnie. Być może dzięki nim lepiej zrozumiecie moje przyszłe artykuły. A i te starsze wydadzą Wam się bliższe.
1. Jestem ślepa na jedno oko. 🙂 Wiem, zaczęłam z grubej rury. A do tego, kiedy tylko zdejmę soczewki, mam okrutnego, zbieżnego zeza. Urodziłam się z poważną wadą wzroku, a pierwsze okulary miały szkła grubości przysłowiowego denka od alpagi. Przez to, że nie widzę na jedno oko mam czasowe prawo jazdy.
2. A skoro jesteśmy przy prawie jazdy. Egzamin zdałam za pierwszym razem, ale dopiero w zeszłym roku. Będąc w 8 miesiącu ciąży. Niektórzy twierdzą, że to mi pomogło. Nie zmienia to faktu, że egzaminator jeszcze przed egzaminem zrobił mi wykład, że to dla niego za duży stres i odpowiedzialność tak egzaminować kobietę w ciąży. [sic!] Do kursu podchodziłam trzy razy. Za pierwszym razem jeszcze w Mrągowie. Dopiero trzecie podejście zakończyło się egzaminem. Zdanym bezbłędnie.
3. Nie mam magistra. Ale mam absolutorium, a mój Tata nadzieję na to, że kiedyś się obronię. Może na starość…
4. Byłam w Szansie na Sukces, Drodze do Gwiazd i w Idolu. Tak, zdarzało mi się śpiewać. Nawet parę razy z większym sukcesem. Obiecuję kiedyś wrzucić coś na bloga.Marta Lech-Maciejewska5. Jestem uzależniona od lodów Magnum. Tylko migdałowych. W postanowieniach noworocznych na 2015 rok napisałam, że ograniczę ich spożycie do jednej sztuki tygodniowo. Przyznam, że średnio mi to idzie. Spożywam jedną, ale dziennie.
6. Uwielbiam występować przed publicznością. Zostało mi to z tych występów muzycznych. Dziś realizuję się na konferencjach branżowych i szkoleniach. Bardzo to lubię, choć niezwykle mnie to stresuje.
7. A stresuje mnie to bo jestem szalenie nieśmiała. Choć na co dzień tego po mnie nie widać. Kiedy jednak mam coś powiedzieć w szerszym gronie, to serce podchodzi mi do gardła, a puls przyspiesza w geometrycznym tempie.
8. Kiedyś pracowałam jako pokojówka. W hotelu na Mazurach. To była moja pierwsza praca i pierwsze, ciężko zarobione pieniądze. Zarabiałam 4 złote za godzinę. Co po miesiącu pracy dawało zawrotną sumę 960zł. Pierwszą pensję wydałam na ubrania. 😀
9. Śpiewałam w zespole folklorystycznym Sorkwiczanki. Kiedyś nawet wygrałyśmy ogólnopolski konkurs zespołów ludowych. Dostałam wtedy nagrodę pieniężną w wysokości 55 zł, za którą kupiłam sobie koszulkę z nadrukiem Spice Girls.
10. Kocham Francję. I wszystko co francuskie. Wiem, że kiedyś się tam przeprowadzę. Razem z moją rodziną. Zamieszkamy na Lazurowym Wybrzeżu, w Nicei.Marta Lech-Maciejewska blog11. Lubię psy, nie cierpię kotów. A w dzieciństwie miałam same żółwie. Bo mieszkaliśmy w bloku i rodzice nie chcieli męczyć zwierzaka małym metrażem. Zatem miałam trzy żółwie, jednego po drugim. Każdy nazywał się Kubuś i przetrwały u mnie jakieś pół roku maksymalnie. A wykończyć żółwia nie jest prosto…
12. W jedzeniu ogranicza mnie konsystencja. Nie ma smaku, którego bym nie zjadła. Są konsystencje jedzenia, których nie tknę. Dlatego wszystko co gumowate jest poza moim zasięgiem. Nie zjem żylastej karkówki i kalmarów. Feee!
13. Nie zanurzam głowy w wodzie, mimo że nurkuję. W dzieciństwie się podtopiłam. Od tamtej pory mam taki uraz i awersję do wody – nie potrafię zanurzyć głowy pod wodą, choć nieźle pływam. Żeby pozbyć się traumy skończyłam kurs płetwonurkowy P1. Nic to jednak nie pomogło, bo w dalszym ciągu, kiedy nie mam ze sobą butli i maski to nie zanurzę się pod powierzchnią wody. Nie ma szans.
14. Uwielbiam pomidory. I jestem od nich uzależniona. Jem je codziennie i w ilościach nieprzyzwoitych. Nawet zimą, kiedy smakują jak styropian.
15. Mam brata młodszego o 8 lat, którego kocham nad życie. Jest moim przyjacielem i wspaniałym, mądrym człowiekiem, a do tego jest bardzo przystojny. 🙂Marta Lech-Maciejewska16. Kiedyś w przedszkolu, chcąc się dopasować i przypodobać moim rówieśnikom opowiedziałam zupełnie zmyśloną historię o tym, jak to mój tato pobił moją mamę. To był jedyny raz kiedy inne dzieci słuchały mnie z zapartym tchem i niekrytym szacunkiem.
17. W Warszawie przeprowadzałam się już 11 razy. Dzięki czemu pakowanie się dopracowałam do perfekcji. Mieszkałam w większości dzielnic tego miasta.
18. Boję się przechodzić pod liniami wysokiego napięcia. Zawsze wyobrażam sobie, że one się zrywają i spadając smażą mnie na wiór.
19. Nie mam ulubionego filmu ani ulubionej piosenki. Nie lubię oglądać filmów wielokrotnie. Co do muzyki – mam na nią fazy, które też mi mijają i wtedy nie wracam już do tych kawałków. Tak mam. Ale w Ipodzie od pięciu lat mam tę samą muzykę…
20. Wszystko robię na ostatnią chwilę. Prokrastynacja to moje drugie imię.blog superstyler21. Sporo przeklinam kiedy opowiadam historie. Szczególnie dla podkreślenia wagi sytuacji.
22. Uwielbiam zapach benzyny i rozpuszczalnika. Kiedyś sprawię sobie takie perfumy.
23. Mam czkawkę. Mimo, że jestem dorosła, a dorośli podobno nie miewają czkawki. Ja mam. Dość często czkamy sobie razem z Mieciem na dwa głosy.
24. Piję tylko czarną kawę. Dużo czarnej kawy. Na mleko mam uczulenie.
25. W dzieciństwie uwielbiałam Natalię Kukulską i Marysię Sadowską. Pisałam do nich nawet listy, które jakiś czas temu znalazłam na strychu w domu. Dzięki Mamo…
26. Mam problem z rozróżnieniem strony lewej od prawej. Zawsze strzelam, ku wielkiemu rozbawieniu mojego męża. Mam też problem w rozróżnieniu liter „H” i „F”. A słowo fotel i hotel to moja największa zmora. Nigdy nie wiem, które jest które.
27. Jestem dwukrotną mężatką. Za każdym razem z tym samym facetem. Pierwszy ślub cywilny odbył się tylko w gronie świadków, a na kolację poszliśmy kolejno do McDonalds’a i Przekąsek Zakąsek. Drugi kościelny odbył się na Mazurach w folkowych okolicznościach.
28. Z moim mężem rozstawaliśmy się z schodziliśmy trzy razy. Reprezentujemy włoski model rodziny. Często i gęsto latają u nas talerze. A przy tym namiętność taka że hej. Amore mio!
29. Kiedyś zaliczyłam spektakularny wypadek na małym żółtym rowerku. Przez to mam masę drobnych blizn na twarzy. Takie małe, miłe pamiątki z dzieciństwa.
30. Razem z moją przyjaciółką Martą kochałyśmy się w Enrique Iglesiasie. Zbierałyśmy nawet kasę na to żeby do niego polecieć. Na 20 złotych się skończyło.superstyler




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x