Jak schudnąć bez efektu jojo? Chodź, zdradzę Ci sekret!

Zawsze z zazdrością patrzyłam na dziewczyny, których nie imały się dodatkowe kilogramy. Ja od zawsze miałam z tym problemy. Dziś wiem, że sama byłam największym wrogiem mojej szczupłej sylwetki.

Od dziecka bowiem nie lubiłam aktywności fizycznej i lubiłam jeść. Byłam totalną łamagą, miałam dużą wadę wzroku i brak ochoty na jakikolwiek sport. Fakt był taki, że na WueFie zawsze wybierali mnie jako ostatnią do drużyny i z reguły zostawałam jako ta ostatnia, na ławce rezerwowych.

Później zaczęłam rosnąć, a wręcz wystrzeliłam w górę. Wtedy też wyglądałam szczupło, może nawet chudo, ale i to nie potrwało zbyt długo, bo znów brak sportu dał o sobie znać. Zawsze więc byłam takim średniakiem. Nie za gruba, ale też nie chuda. Na skali BMI gdzieś tam po środku. Próbowałam diety Dukana i tabletek odchudzających. Wszystko to na nic.

Dwa razy dwie kreski

Kiedy zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski, prócz radości poczułam niepokój. Oho! – pomyślałam. No to teraz będzie się działo! W mojej rodzinie pokutuje mit, że kobiety po ciąży zostają już w nieco powiększonym rozmiarze. Że tak już jest, i że koniec kropka. Zażalenia słać do losu. Dodatkowe utrudnienie polegało też na tym, że dwie kreski na teście ciążowym zobaczyłam dwa razy. Raz w kwietniu, a następnym razem we wrześniu. Jak to możliwe? Otóż pierwszą ciążę straciłam w trzecim miesiącu. A dlaczego teraz o tym wspominam? Bo przez pierwsze trzy miesiące tej pierwszej ciąży już zdążyłam złapać kilka kilogramów… W sumie, przy drugiej ciąży ważyłam się w ostatnim tygodniu przed porodem i miałam na plusie 24 kg. Rozumiecie? 24 K.I.L.O.G.R.A.M.Y! Ważyłam tyle co mój mąż. Nawet mój ginekolog przyznał na ostatniej wizycie przed porodem, że trochę przegięłam. A ja byłam załamana…

jak schudnąć

Na szczęście udało mi się zrzucić cały zgromadzony nadbagaż. Mało tego, dziś ważę mniej niż przed ciążą i najmniej w całym swoim dorosłym życiu. Ciągle walczę, ale wiem już w jaką wyposażyć się broń. Powiedzieć ci jak schudnąć?

Na początek najczęstsze powody, dla których odchudzanie kończy się niepowodzeniem. Jeśli odnajdujesz tu siebie, to ten artykuł jest właśnie dla ciebie:

  • Brak planu. Masz wrażenie, że jest świat z dietą i ten bez diety. Nie ma nic pomiędzy. Kiedy jesteś na diecie chudniesz, lecz po jej zakończeniu od razu zyskujesz dodatkowe kilogramy.
  • Brak motywacji. Brakuje ci kogoś, kto by cię wsparł, kto podpowiedziałby jak przetrwać trudne momenty.
  • Nieregularny tryb życia. Częste wypady do restauracji, nieregularne posiłki, alkohol i inne przyjemności…
  • Brak czasu na sport.

Czy te punkty są o tobie? No to teraz rozwiązanie!

Karmienie piersią cię nie odchudzi

Zasada mówiąca, że dziecko wysysa z matki zbędne kilogramy działa, ale nie u wszystkich. Generalnie – nie licz na cud. Jeśli przed ciążą miałaś problem ze zrzucaniem nadbagażu kilogramów, to karmiąc dziecko wcale nie musi być ci łatwiej.

Ćwiczenia ci nie pomogą

Programy Ewy Chodakowskiej, Ani Lewandowskiej i Mel B nie sprawią, że stracisz wszystkie zbędne kilogramy. Sorry, tak to nie działa. I piszę to ja! Dziewczyna zakochana w treningach. Dzięki nim odzyskałam kondycję i mam siłę na bieganie za swoją pociechą, ale nie licz na to, że ty schudniesz uprawiając jedynie sport. Wszystkie te płyty z ćwiczeniami, te trenerki fitness i wypasione sprzęty do ćwiczeń w domu to jedna wielka ściema. Ćwiczenia to tylko 20 – 30 % sukcesu. Zatem jak schudnąć?

Cała nadzieja w dietetyku

I teraz pewnie pomyślałaś sobie: też mi coś! Czytam ten artykuł tylko po to, by dowiedzieć się o czymś co już wiem? Poczekaj – gwarantuję ci, że za chwilę szeroko otworzysz oczy i dostrzeżesz swoje dotychczasowe błędy.

Ja swoją przygodę z dietetykiem zaczęłam jeszcze przed ciążą. Stwierdziłam, że skoro mam się zacząć starać o dziecko, to może warto byłoby w tę ciążę wejść w pełni sił i zdrowia. Koleżanka poleciła mi dietetyka, a ja umówiłam się na wizytę.

Dlaczego dietetyk działa, a dieta z Internetu nie?

Bo dietetyk jest jak terapeuta. Zanim cokolwiek zaleci wypyta szczegółowo o wszystko. O to jaki masz tryb dnia, czy ćwiczysz, jak się odżywiasz. Mało tego! Poprosi cię abyś przed wizytą skrupulatnie spisała swoje posiłki przez ostatnie trzy dni. Co, w jakich ilościach i o której jadłaś.

Już na pierwszej wizycie dowiesz się jakie błędy popełniasz i co blokuje cię przed zrzuceniem zbędnych kilogramów. Dietetyk zrobi ci pomiar ciała specjalną maszyną i ustali jaka waga jest dla ciebie idealna. Bo to, że ubzdurałyśmy sobie, że chcemy ważyć 55 kilogramów może się mieć nijak do naszej wagi idealnej, przy której nie zaburzamy sobie jeszcze procesów hormonalnych czy jakichkolwiek innych.

A co jeśli będzie kazał mi jeść coś czego nie lubię?

Nie ma takiej opcji. Dobry dietetyk po pierwszej wizycie poprosi cię o przygotowanie listy twoich ulubionych składników: warzyw, owoców, serów, mięsa czy ryb. Zapyta nawet o przyprawy oraz sprzęty do gotowania, które masz w swojej kuchni. A później na tej podstawie ułoży ci jadłospis.

Ale ja nie mam czasu, żeby sobie gotować…

Serio? Jeśli ty nie masz czasu, to co ja mam powiedzieć? Praca na pełen etat, blog, dziecko i treningi. A jednak daję radę. Bo dobry dietetyk bierze pod uwagę czas jaki masz na przygotowanie posiłków i pod to układa twój jadłospis. Moje potrawy przygotowuje się w niecałe 20 minut. Słowo!

I co? Ja mam to jeść w kółko? Do znudzenia?

Dietetyk ułoży ci kilka wariantów menu, ale możesz wybrać jeden z nich i powtarzać go codziennie. Kiedy już opanujesz przygotowywanie tych potraw to w mig złapiesz jak możesz je modyfikować żeby trochę je urozmaicić i zmienić ich smak. Bardziej monotonne wydają się być diety pudełkowe, które w dużej mierze są na jedno kopyto i z relacji moich znajomych wiem, że nudzą się już po tygodniu.

Ja mam to jeść już do końca życia?

Nie! Dietetyk ustali ci poszczególne etapy twojej diety. Pierwszy będzie ten, w którym schudniesz, drugi to ten, w którym będziesz się stabilizować, a trzeci pozwoli ci powrócić do pewnych przyjemności żywieniowych sprzed diety, ale bez ryzyka efektu jojo i bez szczególnego pilnowania kalorii.

Czy to jest drogie?

Na pewno dużo tańsze niż dieta pudełkowa. Pierwsza wizyta u dietetyka kosztuje około 100 – 120 zł. Ale z mojej perspektywy to najlepiej wydana stówa na specjalistę w całym moim życiu. Wizyta trwała ponad godzinę, a ja czułam się zaopiekowana.

A co jeśli stracę motywację?

Od tego jest dietetyk by dać ci wsparcie. To, którego brakuje przy diecie z Internetu. Zawsze możesz zadzwonić lub zapytać. Ja miałam na przykład wątpliwości co do wyjść do restauracji. Mogę czy lepiej nie? A jeśli tak to co zamawiać? Mój dietetyk odpowiedział mi na wszystkie moje pytania. Wiedziałam, że mam wsparcie.

A co z ćwiczeniami przy diecie? Będę miała siłę?

Jeśli tylko ustalicie z dietetykiem to, że chcesz podczas diety ćwiczyć to on na pewno uwzględni to w twoim jadłospisie. Zwiększy kaloryczność byś miała siłę na ćwiczenia.

A czy mogę skorzystać z diety koleżanki?

Nie – bo każdy z nas jest inny. Ma inne zapotrzebowanie kaloryczne i inny tryb życia. Jeśli więc chcesz schudnąć, ale tak na serio, bez efektu jojo, bez frustracji i z sukcesem to koniecznie wybierz się do dietetyka sama.

Jeśli któraś z was jest zainteresowana wizytą u dietetyka, albo ma dodatkowe pytania piszcie. Z chęcią podzielę się kontaktem i rozwieję wasze wątpliwości.

jak schudnąć




 

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x