Szeptunka

Żyła w lesie. Każdym i żadnym. Zjawa, wiedźma, czarownica. To nią najłatwiej było zniechęcić mnie do samotnych wypraw do lasu. Mieszkała na stromym wzgórzu, w niewielkim zagajniku, w starym domu, do którego nie wolno było podejść na mniej niż 20 kroków. Pamiętam moje wyobrażenia o niej. Moja ciekawość i lęk przed nią szły ramię w ramię, jedno nie ustępując drugiemu. Dziś kiedy pytam moją mamę o tamte historie, wzrusza ramionami, lekko się uśmiecha i tłumaczy, że jakoś mnie trzeba było powstrzymać przed eskapadami poza domowe podwórko. Poza tym tam było spore urwisko kończące się ruchliwą drogą i jeziorem. Takim oto sposobem moja Szeptunka została unicestwiona. Zadziałały czary. Jej obraz w mojej wyobraźni jest jednak wyraźny. Nie uwierzę w to, że nigdy nie istniała. Na pewno choć raz była na tej górce, w tym lesie, za trzecim drzewem. Jako sześciolatka wielokrotnie słyszałam jej kroki, słyszałam jak łamie gałęzie, zbierając je na ognisko. Słyszałam też szczekanie jej groźnego psa, przybłędy, który tak naprawdę był wilkiem, i którego tylko ona była w stanie okiełznać. Michał, kolega z tej samej klatki, mówił przecież, że ją widział, jak prowadziła małą dziewczynkę na to swoje wzgórze. Wiele obrazów wyparowało mi z głowy przez ostnie dwie dekady, ale ją pamiętam doskonale. Jej nigdy nie zobaczoną twarz i nigdy niewyszeptany głos. Raz nawet była w moim domu, słowo daję! Tata spłoszył ją zapalając światło w przedpokoju.
Dziś z oswojonym strachem odwiedzam las szeptunki. Zawsze jesienią. Zawsze z ogromnym sentymentem. Nasłuchuję jej kroków i szeptanych przez nią zaklęć. Historię o niej na pewno przekażę Mieciowi, a kiedy tylko zacznie rozumieć zabiorę go do tego lasu. Dziś zabieram Was. Chodźcie poszukać szeptunki.

Na jesienny spacer wybrałam sukienkę Marca Jacobsa z nadrukiem w gazele. Ta jedwabna sukienka ma dość trudną długość, do połowy łydki. Do takiego fasonu warto założyć długie kozaki, sięgające pod sukienkę lub kryjące rajstopy i botki w tym samym kolorze. Dzięki temu wydłużymy optycznie nogi. Do trapezowej sukienki o długości trzy czwarte warto też ubrać pasek podkreślający talię gdyż takie sukienki bardzo łatwo ją „gubią”. Całość doprawiłam kapeluszem z szerokim rondem od Ralpha Laurena. Podobny nosiła szeptunka. Na nim siadał jej zaprzyjaźniony kruczorarny kruk.

jedwabna sukienka




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x