W dzikości mojego serca

Łudziłam się, że jako żona i matka trochę się opamiętam. Zejdę z tonu o kilka tonów. Najlepiej jednak czuję się kolorach. W wielu na raz. W Soczystych i nasyconych. Tłumię tą miłość szarością, bielą i czernią jednak raz na jakiś czas muszę dać upust swojej wyobraźni.

Uwielbiam zdecydowane zestawienia kolorów. To od Yvesa Saint Laurent’a połączenie pomarańczy z różem. Albo turkus w komitywie z morskim odcieniem niebieskości. Ubóstwiam, kocham i nie odpuszczę, aż do śmierci. To taka moja słabość, z którą walczyć nie potrafię. Życie jest bowiem za krótkie, by robić się na szaro. Oto cała ja. Pomarańczowo – żółta. W kaczki.

kolor w modzieOdkąd sięgam pamięcią zawsze działały na mnie kolory mocne i zdecydowane. Mając do wyboru całą gamę produktów zawsze sięgam po ten o najbardziej kolorowej powierzchowności. Niezależnie od tego czy było to opakowanie cukierków, flakon perfum czy bluzka. Moja uwaga zawsze ukierunkowana była na kolory. Takie zestawienia przekazują mi jednoznacznie pozytywny komunikat. Taki rodzaj koloroterapii. Kolory są dla mnie tym czym papieros dla palacza czy praca dla pracoholika. Czasami człowiek po prostu musi, inaczej się udusi…

Jeśli miałabym określić w sobie jakąś wyjątkową nadwrażliwość to ta związana z kolorami jest najbliższa memu sercu. Uwielbiam nosić się kolorowo, jeść kolorowo, nawet destynacje moich podróży wybieram sugerując się kolorami. Zawsze wybieram te najbardziej barwne, wyróżniające się, dla których wszystkie inne stanowią jedynie tło.

W dzikości mojego serca kocham się kolorach. Moja miłość jest płomienna i przybiera wszystkie kolory tęczy. Ich różnorodność jest najbardziej urocza i pociągająca. Nigdy nie wiem jakie kolory przyjdzie mi połączyć ze sobą następnym razem i co z takiego kolorowego romansu wyniknie.

kolor w modzie

kolor w modzie

kolor w modzie

kolor w modzie

kolor w modzie

 




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x