Takich ojców świat nie widział!

Wie jak używać aspiratora do nosa i pamięta o terminie kolejnego szczepienia lepiej od ciebie. Wie jakie pieluchy nosi obecnie wasze dziecko. A na pytanie co lubi zjeść wasz potomek bez zastanowienia odpowiada: klopsiki z sosie koperkowym i pomidorówkę. Zaskoczona?

Zupełnie niepotrzebnie, bo taki ojciec powoli staje się normą.

Jakiś czas temu napisałam artykuł: ”Gdzie się podziały matki niezdary”, w którym pod niebiosa wychwalam współczesne rodzicielki. Że takie obrotne, że takie zaradne, że zupełnie niczego się nie boją, że życie mocno trzymają w ryzach, że mają nad nim kontrolę. Jedna z Was napisała mi w komentarzu, że owszem jest tak, ale przede wszystkim dlatego, że tatusiowie są coraz bardziej zaangażowani w rodzicielstwo i odciążają nas w wielu czynnościach. W 100% zgadzam się z tym komentarzem – stąd ten wpis. Bo takich ojców jak dziś próżno szukać w przeszłości. Nigdy nie byli tak obyci z ojcostwem jak teraz.

Dla mnie to norma, że ojciec mojego dziecka robi przy nim dokładnie tyle samo i to samo co ja. Jest to normą do tego stopnia, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. Ale jak sięgam pamięcią do mojego domu rodzinnego, to wcale nie było takie oczywiste. Tata był typowym „myśliwym”, człowiekiem stworzonym do celów wyższych niż zmiana pieluchy. Co zresztą mojej mamie było na rękę, bo ona w macierzyństwie realizowała się bez reszty, będąc aktywną zawodowo. Lubiła jak nikt jej się w to macierzyństwo nie wpieprzał. Nawet ostatnio słyszałam jakąś historię z jej ust, że mój tato nigdy nie zmienił mi pieluchy. I to wcale nie zostało powiedziane z wyrzutem, a raczej z dumą, że ona sama to wszystko ogarnęła. I to w czasach kiedy o Pampersach nikt jeszcze nie słyszał.

A kiedy ja robię sobie podsumowanie mojego macierzyństwa to mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że to Janek zmienił Mieciowi więcej pieluch ode mnie. Fakt – u nas jest trochę inaczej. Jan pracuje z domu i cały mój urlop macierzyński spędziliśmy razem. Dlatego on, jako ojciec, uczestniczył dosłownie we wszystkim. Już dwa razy zostawiałam go zupełnie samego z Mieciem na kilka dni, podczas których zawsze okazywało się, że Miecio jest dużo grzeczniejszy kiedy mamy nie ma w pobliżu. Za każdym razem świetnie dawali sobie radę, a ja wracałam do domu dalekiego od frustracji. Nigdy nie musiałam słuchać tekstów w stylu: „muszę siedzieć z naszym synem, a ty sobie jeździsz po Świecie”. Wyjście na wino z koleżanką? Proszę bardzo. „Tylko wróć po cichu, bo pewnie położymy się razem spać…”. Wyrastam w poczuciu, że dziecko mamy dokładnie po połowie. Z takim samym zestawem praw i obowiązków.

Współczesny tata jest unikalny na skalę wszech czasów. Wie jaki rozmiar ubranek nosi obecnie jego dziecko, zna smak ulubionej kaszy, a kołysankami sypie jak z rękawa. Nawet jeśli nie umie śpiewać. Nie stresuje się kiedy musi pójść z dzieckiem sam do lekarza. Ogarnia to i czuje się z tym pewnie. Czasami pewniej niż niejedna mama, którą w chorobie dziecka targają emocje. Uczucia okazuje bez skrępowania. Potrafi otwarcie powiedzieć, że kocha, że się martwi albo boi. Nie wstydzi się tego zupełnie…

Początek mojego macierzyństwa nie był usłany różami. Zaczęło się od ogromnego baby bluesa, który totalnie pokrzyżował mi plany bycia matką idealną. Za to Jan odnalazł się w sytuacji momentalnie. Żonglował małym Mieciem, przewijał go i kąpał. Do mnie należało tylko karmienie, bo jak wiadomo, byłam jedynym dostępnym dystrybutorem mleka w okolicy. Prawdę mówiąc, to jego postawa przekonała mnie o tego, że posiadanie dziecka to fajna sprawa, bo ja na początku nie do końca w to wierzyłam.

Współczesny tata jest niezbędny każdej współczesnej mamie. Bo po raz pierwszy w dziejach jest prawdziwym wsparciem i pomocą. Jest rodzicem pełną gębą. To dzięki niemu my, matki możemy osiągać sukcesy i realizować się nie tylko jako rodzicielki – karmicielki. A nawet jeśli czytając ten artykuł myślisz sobie: mój facet nie ogarnia połowy rzeczy, o których mowa w tym artykule, to porównaj go do swojego taty. Jeśli masz wątpliwości, to zapytaj mamę ile przy tobie i twoim rodzeństwie pomagał twój tato. Masz jeszcze jakieś wątpliwości? OK, wiem, są wyjątki. Potwierdzające regułę…

Nasi ojcowie patrzą na nas z pewnym niedowierzaniem i politowaniem. Oni już tego pewnie nie zrozumieją, a nawet jeśli, to z pewnością tego nie docenią. Ale my możemy. Możemy i musimy. Bo współczesny ojciec jest wspaniałym tworem naszych czasów. Ogromnym postępem w stosunku do przeszłości. Ojciec obecny, pomocny, wspierający, zaangażowany, z miłością w oczach.

ojciec




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x