Czego lepiej nie wiedzieć o żłobkach i przedszkolach

Pomiędzy wizytą w SPA a wcieraniem życiodajnego kremu w zmęczone uprawianiem lifestylu skronie, rasowy bloger powinien czasem wsadzić kij w szprychy upływającej błogo codzienności, wybić z rytmu Czytelnika i uzmysłowić mu, że to, co dotychczas wydawało się bezpieczne, przyjazne i dobre, nie zawsze takie jest.

Gorzkie słowa prawdy o żłobkach i przedszkolach

Dziś na tapet bierzemy żłobki&przedszkola. Kilka słów wstępu, o tym, jak są traktowane dzieci, zaprowadzane do tychże placówek. Jakiś czas temu spotkaliśmy znajomą znajomych. Dziewczyna po studiach kierunkowych zatrudniła się w państwowym żłobku w Warszawie. Nie żeby była pełna ideałów, ale będąc świeżo upieczoną absolwentką renomowanej państwowej uczelni, była na bieżąco z aktualnymi metodami wychowawczymi, jakie powinny być stosowane względem dzieci zaprowadzanych do żłobka i przedszkola. Jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że w placówce, w której się zatrudniła, nieposłusznym dzieciom wymierzana jest kara w postaci „Magicznego Proszku” (sól kuchenna) wysypywanego na język. Wyjątkowo niegrzeczne maluchy zamykane są w ciemnej kanciapie przeznaczonej na szczotki, kubły i szmaty. Jedna z opiekunek dla kurażu regularnie wzmacnia się w czasie pracy procentami skrzętnie schowanymi w pokoju socjalnym, a dzieciom w przedszkolu regularnie podbierane jest jedzenie. Gdy na podwieczorek danego dnia są jabłka i brzoskwinie, dzieci znajdujące się w żłobku czy przedszkolu, spożywają głównie krajowe owoce, zaś personel raczy się tymi importowanymi. Petryfikacji tej patologii nie pomaga dyrektorka, mająca to wszystko gdzieś i przymykająca oko na niecne sprawki podległego jej personelu. Sprzyja temu nie tylko zażyłość łącząca ją z częścią podwładnych, ale również absolutny brak kontroli z zewnątrz. Tak przynajmniej wynika z opinii znajomej, która wskazała na dość karygodne i trudne do uwierzenia problemy, jakie doświadczają dzieci w przedszkolu i w żłobku.

Po tym, co usłyszeliśmy postanowiliśmy zadać pytanie Wam, naszym Czytelnikom na grupie „SuperStyler po godzinach”. To, co nasi Czytelnicy opisali, przeczytacie zaraz w skróconej formie, w tym wpisie. Najpierw jednak kilka odgórnych założeń tego wpisu, abyście nie zrazili się do żłobków i przedszkoli, słysząc o nich odrobinę prawdy.

Oboje z Martą mamy doskonałe doświadczenia ze żłobkiem, do którego przez ponad dwa lata uczęszczał Miecio. Przez te dwa lata nie zanotowaliśmy ani jednego, podkreślam: ani jednego, incydentu, który podkopałby nasze pełne zaufanie do placówki i jej pracowników. Był to żłobek prywatny, mający doskonałe opinie wśród rodziców.

Oboje z Martą mamy doskonałe doświadczenia ze żłobkiem, do którego przez ponad dwa lata uczęszczał Miecio. Przez te dwa lata nie zanotowaliśmy ani jednego, podkreślam: ani jednego, incydentu złego traktowania dziecka, który podkopałby nasze pełne zaufanie do placówki i jej pracowników. Był to żłobek prywatny, mający doskonałe opinie wśród rodziców.

Wyjaśnienie dla osób nieśledzących naszego bloga na bieżąco. Po urodzeniu Zyzia, który był wcześniakiem z 32 tygodnia, podjęliśmy ryzyko dalszego posyłania starszego syna do żłobka. Niestety nawracające infekcje, którymi starszy, żłobkowy syn zarażał notorycznie młodszego brata i czego wynikiem był blisko trzytygodniowy pobyt w szpitalu Zyzia, ostatecznie przyczyniły się do decyzji o zakończeniu naszej przygody ze żłobkiem. Niemniej zastanawiamy się nad posłaniem starszego syna od września do przedszkola.

Celem tego wpisu nie jest również nagonka na żłobki, przedszkola i ich personel. Głęboko wierzymy, że gros personelu tych placówek to profesjonaliści z oddaniem wykonujący ten niełatwy zawód.




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x