Uwaga! Pantene zmieniło formułę swoich szamponów i odżywek

Długie włosy – marzenie ściętej głowy. Tak przynajmniej uważałam do niedawna, bezskutecznie próbując zapuścić blond rozjaśniane włosy do długości poniżej linii łopatek. Po pierwszej ciąży, kiedy wypadła mi co najmniej ¼ włosów, zupełnie straciłam nadzieję. Dlatego też zdecydowałam się na przedłużanie włosów, bo wbrew potocznej opinii, że ten zabieg wyłącznie niszczy włosy, to jednak prawidłowo przedłużone włosy mogą pomóc w ich zapuszczaniu. A jeśli wy, podobnie jak ja marzycie o długich, gęstych i zdrowych włosach, to koniecznie przeczytajcie ten artykuł do końca.

Przeklęta linia cięcia

Kojarzycie ten moment kiedy przez kilka miesięcy usiłujecie zapuścić włosy o kolejne kilka centymetrów, a podczas wizyty u fryzjera słyszycie: „Niestety, ale te 5 centymetrów to musimy obciąć, końcówki są bardzo zniszczone”. I takim oto sposobem z każdej kolejnej wizyty wychodzimy z coraz to krótszymi włosami, jednocześnie starając się je zapuścić. Z czego to wynika? Z pewnością nie jest to teoria spiskowa zazdrosnych fryzjerek, które chcą nam uprzykrzyć życie. 😉 Wynika to z tego, że aby włosy mogły rosnąć szybciej, muszą być zdrowe na całej swojej długości. Dlatego fryzjerzy tak skrupulatnie podchodzą do tematu obcinania końcówek. Niestety codzienna stylizacja, środowisko, w którym żyjemy i nieumiejętne obchodzenie się z włosami sprawia, że nasza linia cięcia, czyli miejsce, w którym kończy się włos zniszczony, a zaczyna włos zdrowy nieustannie przesuwa się do góry. Zawsze w takich momentach przypomina mi się historia Marylin Monroe, która mimo iż wszystkim nam kojarzy się z krótkimi włosami, zawsze marzyła o długich. Ale przez to, że wiecznie je rozjaśniała, a dodatkowo żyła w czasach, kiedy to pielęgnacja włosów jeszcze raczkowała, maksymalna długość na jaką mogła sobie pozwolić, to włosy do ramion. Na szczęście dziś, my współczesne kobiety, mamy większe pole do manewru. Tylko musimy świadomie wybierać kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji. Od czego zacząć? Od określenia co jest naszym celem czyli tak zwanym #hairgoal. Moim są długie i gęste włosy.

 Pantene zmienia formułę szamponów i odżywek

Jakiś czas temu temu zostałam zaproszona na spotkanie prasowe marki Pantene, na którym dowiedziałam się, że wcale nie jestem oryginalna, jeśli chodzi o mój włosowy cel. Podobno ponad 80 procent kobiet na świecie marzy o długich i swobodnie opadających włosach. I właśnie z myślą o nich marka Pantene zmieniła swoją formułę. Nie chcę wam tu przemycać technologicznej i specjalistycznej wiedzy, więc opowiem wam o tym najprościej jak potrafię. Otóż nowa formuła tychże produktów polega na tym, że otaczają one włos taką delikatną żelową siateczką wzmacniając go i niwelując uszkodzenia na całej jego długości, jednocześnie nie obciążając włosa. Wyobraźcie sobie ukruszoną w połowie kredkę świecową, jeśli owinęłybyśmy ją cieniuteńkim bandażem, to nie straciłaby ona na swojej funkcjonalności  i uchroniłoby ją to przed dalszym uszkodzeniem czy wręcz złamaniem.

Sceptyczki napiszą zaraz kilka słów o SLS w składzie. I słusznie, wszak sama kiedyś pisałam o tymże składniku w kontekście szamponów. Prawda jest jednak taka, że po mojej prawie dwuletniej przygodzie z szamponami bez SLS i po nabawieniu się problemów ze skórą głowy, ponownie wróciłam na wcześniejszą ścieżkę. Dlaczego? Otóż z moich dośwadczeń wynika, że żaden z szamponów bez SLS nie był w stanie skutecznie umyć mojej skóry głowy, bo jak wiadomo SLS jest substancją myjącą. Wszystkim sceptyczkom szukającym za każdym razem w składzie tego składnika myjącego polecam też przeczytać dalszą część etykiety. Bardzo często tego typu szampony mają w składzie masę składników nawilżających, które odpowiednio zadbają o naszą skórę głowy i włosy. Zatem nie uprzedzajmy się tak, nie taki ten SLS straszny, szczególnie w kontekście mycia włosów, gdzie potrzebujemy dużej ilości piany i składników myjących by skutecznie wymyć skórę głowy i włos na całej jego długości.

jak zapuścić włosy

A tu możecie zobaczyć efekt po umyciu włosów szamponem i odżywką z nowej linii Pantene.  Jak Wam się podoba? A może chciałybyście wypróbować tę nową formułę na własnych włosach? Jeśli tak, to napiszcie tu na blogu w komentarzu, jaki jest wasz #hairgoal.  3 odpowiedzi nagrodzę zestawem kosmetyków Pantene. Macie czas do jutra, do końca dnia!

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x