Te kosmetyki rządzą u mnie na wiosnę!

Moje zestawienie zacznę od kosmetyku idealnego w kontekście domowego SPA. Te z was, które mnie czytają regularnie wiedzą, że jestem peelingową terrorystką. Uwielbiam peelingi do ciała i najchętniej miałabym ich pełne szafy. Na blogu testowałam już peelingi solne, cukrowe czy enzymatyczne.

Ale mniej więcej od pół roku moje serce należy do BodyBoom. Te kawowe peelingi są po prostu wspaniałe! Po pierwsze są kawowe, a ja, jako maniak kawy uwielbiam ją w każdej postaci. Po drugie mają zabójcze zapachy – moim faworytem jest bananowy. Po trzecie w składzie mają tylko naturalne składniki. Po czwarte robią magię na skórze, bo nawilżają, poprawiają ukrwienie i ujędrniają.

body boom superstyler

Ja jestem w nich totalnie zakochana, używam raz lub nawet dwa razy w tygodniu. Po ich zastosowaniu nie muszę się niczym kremować bo skóra jest już odpowiednio nawilżona i natłuszczona. A no i jeszcze jedno: BodyBoom to polska marka. A wiecie jaki ja mam stosunek do naszych rodzimych produktów. Szczerze wam polecam. Dla mnie te produkty to prawdziwa uczta dla zmysłów, szczególnie teraz, kiedy jestem na diecie i mam nieustanną ochotę na coś słodkiego. No i jeszcze możliwość bezkarnego pobabrania się w celach pielęgnacyjnych. 😉 Dodatkowo widziałam, że w ofercie mają też inne kosmetyki, na przykład masła do ciała.

A i jeszcze niespodzianka! Na hasło superstyler mam dla Was rabat 20%! na cały asortyment, od dziś do 11.04! 

A tu macie link do sklepu!

body boom superstyler

Propozycja numer dwa to krem do twarzy Miya My Wonderbalm. Jeśli jeszcze nie znacie, to koniecznie musicie poznać. Po pierwsze znowu polska marka czyli dla mnie plus już na wstępie. Po drugie rewelacyjne działanie. A po trzecie: śmiesznie niska cena, biorąc pod uwagę wszystkie właściwości kremu. Tubka 75 ml to koszt zaledwie 29, 99 zł.

Czym urzekła mnie Miya? Przede wszystkim tym, jak rewelacyjnie sprawdza się pod makijażem. Długo szukałam kremu, który sprawdzi się przed nałożeniem podkładu, tworząc idealną bazę i nie rozmazując się w ciągu dnia. Moja cera jest bardzo kapryśna. W niektórych miejscach się przesusza, w innych wydziela zdecydowanie za dużo sebum, a do tego mam cerę naczynkową. Potrzebowałam kremu, który stworzy jednolitą bazę dla wszystkich kolorowych kosmetyków. Miya sprawdziła się idealnie. Ponadto ma naturalny skład: zero parabenów, silikonów, PEGów czy parafiny. Choć ja mam do takich tematów spory dystans, bo dla mnie kosmetyk ma przede wszystkim działać, to wiem, że są tu dziewczyny, dla których skład gra kluczową rolę. Poza tym krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. To dość ważne w kontekście bycia młodą, zabieganą mamą, która na cały makijaż ma zazwyczaj jakieś 2 góra 3 minuty. 😉 Ja mam wariant różowy, z olejkami z róży, który odżywia, nawilża, rozświetla i wygładza. Ale Miya ma w sumie w swojej ofercie aż 4 propozycje w zależności od tego, czego oczekujesz od swojego kremu do twarzy. Podsumowując: dla mnie bomba. Świetna jakość  w rewelacyjnej cenie no i jeszcze krem na dzień, który jest jednocześnie bazą pod podkład? Czego chcieć więcej…

Tu możecie kupić te kremy.

krem Miya

Trzeci kosmetyk, do którego zapałałam ostatnio miłością, to kuracja ujędrniająca biust Phytrel od marki Lierac. Ostatnio opowiadałam wam o niej podczas transmisji live na Instagramie. Jak na razie to jedyna tak bogata kuracja ujędrniająca na biust, z tyloma składnikami aktywnymi, którą można używać podczas karmienia piersią (jest to napisane na opakowaniu). Cała kuracja to trzy pudełka (2×20 ampułek) . Cena za jedno pudełko około 90 zł. Ja właśnie kończę pierwsze opakowanie i jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem jakości skóry na biuście i dekolcie. Co ważne: każda ampułka działa tylko przez 24 godziny po otwarciu, więc jedna wystarcza mi na dwa dni. Zatem 20 ampułek to kuracja na 40 dni. Preparat szybko się wchłania i dość przyjemnie pachnie. Ale najważniejsze jest to, że działa. Teraz, kiedy karmię Zygmunta, mój biust w ciągu dnia zalicza rekordowe amplitudy jeśli chodzi o wielkość. Przed karmieniem pełny, po karmieniu pusty. Dlatego szczególnie w tym czasie ważne jest, by dbać o biust. Ja robię to dwutorowo: po pierwsze wspomniane ampułki, a po drugie dobrze podtrzymujący i dopasowany biustonosz do karmienia.

Lierac SuperStyler

Czwarta propozycja to moje makijażowe odkrycie sprzed miesiąca.Kremowy cień do powiek od Mac Cosmetics. Koniecznie w odcieniu jasnego beżu, czyli kolor: Painterly, o półmatowym, aksamitnym wykończeniu. Po pierwsze idealnie wygładza skórę na powiekach. Po drugie utrzymuje cienie bez konieczności poprawiania w ciągu dnia i nie „wałkuje” się w załamaniach. Po trzecie ma idealne krycie i maskuje fioletowe żyłki widoczne przez cienką skórę na powiekach.

usta ombre Mac

A po czwarte jak żaden inny kosmetyk robi idealne ombre na ustach. Tak, dobrze czytacie: na ustach! Ten patent zdradziła mi koleżanka. Idealnie zgrywa się z każdym kolorem, warunek jest tylko jeden: szminka powinna być w macie lub półmacie. Zobaczcie jaki efekt można z niego wyczarować. Koszt: 86 zł.

usta ombre Mac

Piąta propozycja to idealny zapach na cieplejsze dni. Te perfumy skradły moje serce i serce #TatyNowejEry. Jak zwykle kupił mi je kiedy coś przeskrobał. Nietuzinkowe i nieprzewidywalne, tak samo jak nasz duet. Bardzo mocne, zdecydowane. Będą się podobać albo zupełnie nie. Nie ma nic pomiędzy. Słodkie, ale przy tym subtelne. Bardzo zmysłowe i eleganckie. Połączenie białego piżma, różowego pieprzu i róży. Co to takiego? Nowy zapach od Sisley: Izia! Swoją drogą wiąże się z nimi ciekawa historia. Otóż założycielka marki, hrabina Isabelle z Potockich d’Ornano, z racji polskich korzeni przez najbliższych była nazywana Izią. A zapach ma przywodzić na myśl alejki różane przy Pałacu w Łańcucie. Coś mi się zdaje, że przez długi czas to będą moje ulubione perfumy.

perfumy Izia

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x
Przeczytaj poprzedni wpis:
drzwi do pokoju dziecięcego
O tym, jak spełniłam (swoje) marzenie dzieciństwa

To od nich zaczął się cały pomysł na remont. Kiedyś przy porannej kawie powiedziałam Jankowi, że przyśniły mi się drzwi...

Zamknij