Życie rodzinne sprowadzone do parteru

W końcu mogę wam wyznać, o co chodziło z akcją #AleBajzel, o której kilkanaście dni temu pisałam na blogu. Dostałam od was całą masę pytań i próśb, o ujawnienie, o co właściwie chodzi z tym bajzlem i jakiż to pomocnik w pracach domowych kryje się za przewrotnym hasłem. Część z was słusznie odgadła, że na pewno chodzi o sprzątanie podłóg. Padały typy, że może to jakiś mop, może automatycznie sterowany robot sprzątający, a może kolejny super czyszczący odkurzacz. A odpowiedź pewnie was zaskoczy, bo wszystkie te typy mają w sobie trochę prawdy.

Kto nas śledzi na bieżąco ten wie, że w domu mamy tradycyjny odkurzacz, który jest bardzo cichy, i którym można sprzątać nawet wtedy, kiedy śpią dzieci. Mamy też automatycznie sterowanego robota sprzątającego, którego zamawialiśmy na drugim końcu świata, i który na początku mówił do nas wyłącznie po Chińsku. Ktoś pomyśli: po co nam kolejny sprzęt sprzątający? Otóż ten mop parowy to coś, o czego istnieniu nie miałam pojęcia, a kiedy tylko pojawił się w naszym domu, zapałałam do niego ogromną miłością. Macie czasami tak, że oczyma wyobraźni widzicie idealne rozwiązanie waszych codziennych zmagań z obowiązkami domowymi, a później okazuje się, zupełnie przypadkiem, że ktoś był tak genialny i wpadł już na ten pomysł? Ja miałam tak w tym przypadku.

mop parowy Bissell

Z gruntu prosta historia
Odkąd pojawiły się w naszym domu dzieci, nasze życie rodzinne przeniosło się na zdecydowanie niższy poziom. Dosłownie! Chcąc dorównać naszym pociechom przenieśliśmy naszą codzienność na podłogę. Robimy na niej dosłownie wszystko. Bawimy się, czytamy, oglądamy bajki, jemy, a czasem też śpimy. Nawet teraz, pisząc ten tekst, siedzę na podłodze pilnując naszych chłopców. Dlatego, mimo że na dobre pożegnaliśmy się z wszechobecnym ładem i porządkiem w domu, to podłogi w naszym domu lśnią jak nigdy. Stąd potrzeba posiadania tylu sprzętów. Prawda jest jednak taka, że dopiero ten ostatni, o którym dziś mowa, spełnił nasze rodzicielskie, wyśrubowane zapotrzebowania.

mop parowy Bissell

Dwa razy szybciej
Mop parowy BISSELL Vac&Steam to idealne rozwiązanie dla takich jak my. Wiecznie zabieganych, młodych rodziców, którzy za wszelką cenę starają się dbać o porządek wokół siebie, do tej pory z różnym skutkiem. Ten sprzęt to połączenie odkurzacza z mopem. Co ważne, możemy odkurzać i zmywać podłogę w jednym czasie, a jeśli chcemy, każdą z tych czynności możemy robić też oddzielnie. Ogromną przewagą tego mopa parowego nad każdym innym jest to, że tu myjemy podłogę bez użycia jakichkolwiek detergentów. Dezynfekcją czyszczonych powierzchni zajmuje się para wodna, która eliminuje do 99,9% zarazków i bakterii.

mop parowy Bissell
Odkurzacz zajmuje mało miejsca, co w naszym przypadku jest ogromnym atutem. Stoi w garderobie nie blokując swobodnego przejścia. Bardzo łatwo i przyjemnie się prowadzi, jest też dość zwrotny, co przy mieszkaniu pełnym zakamarków i labiryntów, jest pożądaną cechą.
Poza tym jest też bardzo łatwy w utrzymaniu. Posiada specjalną technologię Dry Tank, która dba o to, żeby wciągnięte zanieczyszczenia nie zostały zamoczone. Jakie to ma znaczenie? Ano takie, że taki mop można łatwo wyczyścić i opróżnić bez potrzeby przemywania jego elementów.
Dodatkowo Bissell jako jedyny na rynku ma nakładki na mopa wykonane w technologii Microban, która eliminuje bakterie i drobnoustroje odpowiedzialne za powstawianie przykrego zapachu. A to oznacza, że nawet jeśli zostawimy takiego mopa do wyschnięcia to możemy być pewne że przy następnym sprzątaniu nie „uderzy” nas nieprzyjemny zapach.

mop parowy Bissell
A teraz tak po naszemu. Używamy tego mopa od ponad czterech tygodni i jesteśmy naprawdę zadowoleni. To trzeci sprzęt sprzątający powierzchnie płaskie w naszym domu, ale z perspektywy rodzica dwójki małych dzieci najbardziej funkcjonalny. Podłogi z gresu i te drewniane myjemy bez użycia detergentów, co w kontekście dzieci jest rozwiązaniem idealnym. Sam odkurzacz działa rewelacyjnie, efektywnie wciąga wszystkie, nawet najdrobniejsze zanieczyszczenia. Z mojego punktu widzenia ważna jest też pozycja w jakiej sprzątam. Dzięki wyprostowanej sylwetce i prostych plecach odkurzanie i zmywanie przestało być męczącą czynnością. Poza tym świadomość, że nie muszę wyciągać, składać i rozkładać poszczególnych części odkurzacza, podczas gdy musiałam to robić przez całe dotychczasowe życie, napawa mnie optymizmem. Mała rzecz a cieszy.

mop parowy Bissell

Jako nieperfekcyjna MamaSamoZło polecam wam ten sprzęt jako idealny do ratowania jakości życia rodzinnego, które zostało sprowadzone do parteru.

mop parowy Bissell

mop parowy Bissell

 

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x