Lubię kiedy…

Lubię, kiedy mieszkanie o poranku wypełnia zapach kawy z ekspresu.

Lubię, kiedy już przez powieki dociera do mnie jasne światło, zwiastujące słoneczny dzień.

Lubię poleżeć w łóżku z zamkniętymi oczami i wsłuchać się w odgłosy budzącego się domu.

Lubię tupot stóp Miecia wędrującego ze swojego pokoju do naszej sypialni, w pełnej konspiracji.

Lubię, kiedy mamy czas by polenić się razem we czwórkę.

Lubię błogie spojrzenie dziecka karmionego piersią.

Lubię, kiedy Jan budzi mnie przynosząc kubek gorącej jeszcze kawy pod nos.

Lubię pić zimną kawę na raty i cieszy mnie to, że jej picie w porannym pośpiechu zajmuje mi długie godziny.

Lubię głos kuriera w domofonie, bo zawsze zwiastuje niespodziankę.

Lubię pakować walizkę na dalekie i bliskie podróże.

Lubię zapach skóry niemowlaka.

Lubię małe rączki trzylatka, które zbyt mocno ściskają moje policzki, próbując siłą okazać miłość.

Lubię chodzić po trawie na bosaka.

Lubię kiedy On głaszcze mnie po plecach.

Lubię sąsiada z parteru za każde życzliwe „dzień dobry” z daleka.

Lubię zapach pościeli wietrzącej się na balkonie cały dzień.

Lubię patrzeć, jak dziecko odpływa we śnie, lubię tę jego walkę o to, by jeszcze nie zasnąć, bo przecież tyle przygód czeka.

Lubię dostawać maile.

Lubię wysyłać SMSy.

Lubię gubić rachubę czasu.

Lubię dowiedzieć się o czymś nowym.

Lubię przypomnieć sobie o czymś, co działo się bardzo dawno.

Lubię długie rozmowy przez telefon.

Lubię obserwować jak w przeźroczystym dzbanku naciąga zielona herbata.

Lubię zapach koszonej trawy wpadający przez uchylone w salonie okno.

Lubię miejski zgiełk i odgłos tramwaju ruszającego z przystanku.

Lubię wieczorne zmęczenie, które bezwiednie zabiera mnie w objęcia Morfeusza.

Lubię słyszeć ulubione piosenki z dawnych lat, bo każda przywodzi na myśl wspomnienia.

Lubię wywołane fotografie w pożółkłych albumach z plastiku.

Lubię swój bałagan w szufladzie z różnościami.

Lubię mieć ładne paznokcie i czyste buty.

Lubię kiedy mi się spieszy.

Lubię płakać ze wzruszenia.

Lubię zapach pomidorów.

Lubię układać książki od największej do najmniejszej.

Lubię przytulać zimne od mrozu dziecięce policzki.

Lubię nucić pod nosem piosenki, których tekstu nie znam i pewnie nigdy nie poznam.

 

Nigdy nie ucieszą cię rzeczy wielkie, jeśli nie cieszą cię te małe, najprostsze.

Lubię o tym pamiętać.




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x