Często piszecie, że Marta ma super męża, że jestem naprawdę fajny, cudowny i tak dalej. Niektóre z was piszą nawet, że mnie kochają i zazdroszczą Marcie. To miłe. Dziękuję. Tylko gdzie wy byłyście 10-15 lat temu, gdy szukałem sobie dziewczyny, a te, na które trafiałem, miast być balsamem na me serce, działały raczej jak choroba wieńcowa. Nieważne. Nie będę eskalował. Krzywdy nie ma. Dziś opowiem wam za to, jak ładnie dbam o moją Panią. Te, które nie chciały wtedy niech zazdroszczą, te które mnie brutalnie porzuciły niech żałują, a reszta niech się chociaż pośmieje.

1. Słucham

Zasada ze „słucham” działa na dwa sposoby. Pierwszy.
Marta: Kochanie, potrzebuję kupić nową sukienkę.
Ja: Słucham??????!!!!!
Można w ten sposób, ale jest też drugi. Otóż naprawdę słucham, jakie są jej potrzeby. Kupno nowej konsoli, o ile twoja luba nie gra, średnio ją uszczęśliwi. Za to nowa sukienka dla takiej miłośniczki kiecek jak moja żona jest tym, co tygrysy lubią najbardziej. Tak jak Miecio zawsze potrzebuje nowego resoraka, tak Marta zawsze potrzebuje nowej kiecki i nie ma takiej ilości kiecek czy resoraków, żeby było za dużo. Po swojemu ich rozumiem. Mam tak samo z piwem i pornografią. Przy czym piwa ostatnio nie pijam…
Idąc po kieckę zahacz o drogerię. Po co? Później ci powiem.

2. Szanuję

Wiecie, dlaczego dwóch gości po zrobieniu litra i słoika ogórków zawsze zaczyna gadkę od „Staszek, jak ja cię szanuję”? Właśnie dlatego, że ludziom na co dzień tego szacunku zwyczajnie brakuje. W robocie tobą pomiatają, bo każdy patałach z działu już awansował, tylko nie ty. Harujesz jak wół, żyły sobie wypruwasz i nikt nie chce się na tobie poznać. W drodze do domu to samo. Twój autobus przed tobą ucieka, a kolejny brutalnie ochlapuje. Także komunikacja również cię nie szanuje. W domu dzieci jedyne co mają ci do powiedzenia, to „Tato, weź się”. A żona zwraca się do ciebie tonem urzędniczki w Skarbówce, gdy za słabo wyrażasz czynny żal za pomylenie okienek w zeszłorocznym picie. Dosyć. Zacznij od żony. Okaż jej trochę szacunku. Troszeczkę. Nie przesadzaj na początku, bo to może być szok dla jej nieprzygotowanego organizmu. Kwiatek jakiś, bombonierka. Nie za wiele, bo może się przyzwyczaić, a tego też nie potrzebujesz, bo karta kredytowa nie jest z gumy. Kupując kwiatka i czekoladki zahacz o drogerię. Po co? Później ci powiem.
Przytul, pocałuj w czółko. Pomasuj stópki przed telewizorem. Podrap po pleckach. Zrób jej kanapki. Urodziła ci w końcu dzieciaki. Co prawda takie, co cię nie szanują, ale nie można mieć wszystkiego. Będą potrzebowały na zieloną szkołę, to przyjdą na rzęsach.

3. Doceniam

Wiecie jaki jest najczęściej powtarzany tekst w kłótniach małżeńskich zaraz po „Gdzie się szlajałeś łajzo?”, „Ty mnie w ogóle już nie kochasz” i „Nie szanujesz mnie i mojej pracy”? „NIE DOCENIASZ MNIE”! Każdy lubi być doceniony. Nawet ty, choćby za to, że ściszasz i podgłaśniasz telewizor pilotem. Także rusz tyłek i doceń ją. Możesz docenić ją i jej wysiłek tym, że jej słuchasz (patrz punkt pierwszy), tym że ją szanujesz (patrz punkt drugi) lub tym, że w nią inwestujesz (tego jeszcze nie napisałem, ale to będzie punt czwarty). Możesz ją docenić dodatkowo zahaczając o drogerię. Po co? Później ci powiem.

4. Inwestuję

Nie ma dla mnie smutniejszego obrazka niż facet kupujący sobie nowiutką furę za gruby hajs i biedna, niedoinwestowana żona, bo mężuś wszystko wydaje tylko na swoje przyjemności. Panowie, fajnie o siebie zadbać. Skóra, fura i komóra są niezbędne. Teraz jeszcze dobrze pokazać się u barbera i pouprawiać jakiś modny sport z serii „wiatr and woda”. A teraz pytanie: kiedy wasza Pani była u fryzjera? Bo jeżeli wy z metroseksualnym namaszczeniem strzyżecie każdy włosek na swojej wypomadowanej bródce, a ta bidula gania z dziesięciocentymetrowym odrostem, to coś tu kurczę jest nie tak. Inwestowanie w kobietę swojego życia to zawsze najlepsza inwestycja. Wiem, wiem, są tacy co dali by sobie uciąć rękę za swoją żonę i teraz nie mieliby tej ręki. Ale przecież nie twierdzę, że to bezpieczny instrument finansowy… Pamiętajcie jednak, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Idąc po szampana zahacz o drogerię. Po co? Później ci powiem.

5. Przytulam

Bliskość to podstawa w relacjach ze swoją ukochaną. Nie wierzysz? Idź do zoo. Od razu skieruj swe kroki do klatki z szympansami. Zobacz, jak się przytulają, głaszczą, iskają. Dobra, to ostatnie służy usuwaniu pasożytów, więc jak masz trochę szczęścia w życiu, to ta umiejętność nie będzie ci potrzebna. Ale to i tak jest miłe. A że człowiek pochodzi od małpy weź z nich przykład. One są naprawdę naszymi bliskimi kuzynami. Mamy z nimi 98% zgodnego DNA, co oczywiście nie oznacza, że masz zaraz rzucać odchodami. Co to to nie. Po prostu na co dzień zapominamy od tej bliskości, przytuleniu drugiej osoby czy pogłaskaniu. A to ona warunkuje wydzielanie chociażby oksytocyny w przysadce mózgowej. Ta z kolei powoduje uczucie czułości, bliskości, zaufania. Nie wierzycie? Poczytajcie wywiady z nieżyjącym już niestety profesorem Jerzym Vetulanim. Nie wszystko jednak wydziela się w mózgu, więc wpadnij jeszcze do drogerii. Po co? Zaraz ci powiem.

Pewnie zastanawiacie się po co te wszystkie zabiegi? Przejdźmy zatem do punktu szóstego.

6. Seks

Seksuolodzy zgodnie podkreślają pewną odmienność kobiet od mężczyzn. Faceci, przynajmniej w teorii, potrzebują prostej stymulacji. Większości wystarcza to, co widzą. Z kobietami jest trudniej, dlatego napisałem pierwszych 5 punktów. Jeżeli je spełnisz, to jest pewna niewielka nadzieja, że wasze łóżko zapłonie jak za dawnych lat. Wiem, że dzieci temu nie sprzyjają, więc nie bądź kutwą i sypnij groszem na te zieloną szkołę. Pojadą to będzie spokój. Tymczasem pewnie jesteś w drogerii. Znajdź półkę z Durexem. Wiem, że czujesz się jak dziecko w cukierni. Spokojnie. Kup żel Durex Intense – to dla twojej Pani. Możesz też dokupić coś jeszcze, a sam widzisz, że jest tego trochę. Idź do kasy, potem do domu. Spiesz się, bo znowu ucieknie ci autobus. Miłej zabawy!

jak dbać o żonę