Skąd się biorą sukienki ciążowe?

Wybaczcie mi ostatnie braki na blogu, ale od wczoraj mieszkamy w wynajętym na czas remontu mieszkaniu. Cały weekend zajęło nam przeniesienie się z punktu A do punktu B, a najgorsza jest świadomość, że za kilka tygodni będziemy musieli zrobić to samo tylko w drugą stronę.

Pan Bulwa to ja!

Siedząc więc na kartonie z przypalonymi garnkami w środku piszę dla was ten post. O czym? Ano o tym, o co pytacie mnie najczęściej w ostatnim czasie. Czyli jak ubierać się w ciąży i skąd ja biorę te wszystkie sukienki ciążowe skoro nigdzie niczego nie można znaleźć. Przyznam wam szczerze, że w pierwszej ciąży uparłam się, by do samego końca nosić ubrania te same co przed ciążą. A że brzuch nie urósł mi jakoś specjalnie, to udało mi się osiągnąć mój cel. Nie czułam się jednak dobrze w ubraniach nie ciążowych. Po pierwsze nie we wszystkim było mi wygodnie, a po drugie ubrania sprzed ciąży na moim ciążowym ciele wyglądały zwyczajnie nieatrakcyjnie. Miałam kilka modeli, które podkreślały ciążową sylwetkę, ale cała reszta gdzieś ją gubiła, a ja czułam się i wyglądałam jak Pan Bulwa z „Toy Story”. Dlatego obiecałam sobie, że w drugiej ciąży zainwestuję w ubrania ciążowe. Przede wszystkim po to, by nie tracić swej kobiecości, by czuć się dobrze i pewnie oraz żeby móc w pełni cieszyć się tym wyjątkowym czasem.

Bliżej ci do Francuzki czy Amerykanki?

Jakiś czas temu pisałam wam na Facebooku i Instagramie o tym, że są dwa podejścia do ubioru w ciąży. Pierwsze, amerykańskie mówi wyłącznie o wygodzie i przeczekaniu tego czasu w dresach męża, bo przecież nie ma sensu wydawać kasy na ubrania ciążowe. Drugie podejście, francuskie mówi, że my, kobiety w ciąży powinnyśmy podkreślać nasz odmienny stan piękną i seksowną bielizną oraz kobiecymi ubraniami. Mi zdecydowanie bliżej do tego francuskiego podejścia, ale w całym Internecie znajdziecie masę publikacji na temat tego, że absolutnie nie warto inwestować w ubrania ciążowe, że to przecież na chwilę, i że lepiej wcisnąć się w worek lub dres męża niż szukać sukienek ciążowych. Do którego podejścia wam bliżej?

Zainwestuj w dobrą bazę

Nawet jeśli bardziej podpowiada ci podejście amerykańskie, to na jednej rzeczy nie wolno ci oszczędzać. W ciąży koniecznie zainwestuj w ciążową bieliznę. Ona wcale nie musi być aseksualna i „babcina”. Ważne żebyś nadążała za swoimi rosnącymi piersiami i biodrami. Po ciąży sama sobie podziękujesz, kiedy w lustrze zobaczysz piękne piersi i pośladki, dla których grawitacja w dalszym ciągu jest łaskawa. Skóra raz rozciągnięta już nie wróci do początkowego stanu. Dlatego tak ważne jest odpowiednie podtrzymania, szczególnie w kontekście biustu. Jak już wiecie z poprzednich postów obecnie noszę bieliznę Triumph’a, a mój rozmiar w tej ciąży zmieniał się już dwa razy według rozmiarówki tej firmy. Chodzi oczywiście o wielkość miseczki, ale też obwód pod biustem, bo pod wpływem rosnącego brzucha rozszerzają się też żebra. Nie ma też co cisnąć się w figach sprzed ciąży. To normalne, że biodra się rozszerzają. Po prostu to zaakceptujcie i lećcie do salonu z bielizną po gatki o rozmiar większe.

Ciąża jest kobietą i uwielbia sukienki

Każda, dosłownie każda ciężarna, niezależnie od wagi wyjściowej i wagi końcowej najlepiej będzie wyglądała w sukience. Pod nią można skrzętnie skryć wałeczki pojawiające się tu i ówdzie oraz podkreślić to, co w ciąży najpiękniejsze czyli piersi i brzuszek. Poza tym sukienka to wygoda. Dlatego wszystkim pytającym mnie ciężarnym polecam sukienki, ewentualnie spódnice. Co do spodni nie jestem zupełną przeciwniczką, ale znalezienie takich, które będą wygodne, a do tego będą wyglądać kobieco i atrakcyjnie jest szalenie trudne.

Schowasz czy pokażesz?

Są dwa typy ubrań ciążowych: takie które maskują brzuszek oraz takie, które go uwydatniają. Ja lubię i takie i takie. Pamiętajcie jednak, że aby osiągnąć ten pierwszy efekt kupujemy zawsze modele oversize’owe czyli duże z natury, a nie z rozmiaru. Kupowanie za dużej sukienki tylko po to, by ukryć w niej brzuch spowoduje, że będziemy wyglądać po prostu grubo i nieatrakcyjnie. Analogicznie, by podkreślić brzuszek ciążowy nie kupujcie na siłę za małych t-shirtów czy tunik. W ten sposób osiągniemy kuriozalny wygląd. Bo za małe ubrania mają to do siebie, że opinają się tam gdzie byśmy tego nie chciały.

Gdzie się to kupuje?

Na szczęście jest coraz więcej sklepów w których można znaleźć ciążowe kreacje. Również marki, które nie specjalizują się w ubraniach ciążowych mają sporo do zaoferowania. Co ważne, te ubrania wcale nie muszą być drogie. Gdzie ja kupuję swoje? Po pierwsze ASOS. Tam udaje mi się znaleźć piękne sukienki ciążowe za niecałe 10 euro. Wysyłka do polski jest darmowa, tak samo jak zwrot czy wymiana. Po drugie Zalando. Tu też mamy darmową wysyłkę i zwroty. Ostatnio upolowałam też piękną czerwoną sukienkę w Risk Made In Warsaw. Bardzo lubię też polską markę Bizuu, bo choć nie specjalizują się w tematach ciążowych, to mają takie kroje, które idealnie sprawdzają się w odmiennym czasie. Poniżej macie kilka moich typów z informacją o sklepie i cenie. Który z nich podoba wam się najbardziej?

ubrania ciążowe
ASOS cena 12 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 22 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 42 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 26 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 30 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 32 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 40 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 42 euro
ubrania ciążowe
ASOS cena 56 euro
ubrania ciążowe
Bizuu cena 1490 zł
ubrania ciążowe
Risk Made In Warsaw cena: 389zł
ubrania ciążowe
Zalando cena 84zł
ubrania ciążowe
Zalando cena 109zł
ubrania ciążowe
Zalando cena 189zł
ubrania ciążowe
Zalando cena 199zł
ubrania ciążowe
Zalando cena 269zł




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x
Przeczytaj poprzedni wpis:
Bizuu atomówki
O matko! Tak nie wypada!

Wiecie co najbardziej wstrzymywało mnie przed decyzją o pierwszym dziecku? Przede wszystkim groźba tego, że w moim życiu zmieni się...

Zamknij