Puszysty jak chmurka słoneczny suflet cytrynowy

Wakacje. Feeria wspomnień zamkniętych w zapachach. Wystarczy, że przypadkowo poczuję jeden z nich, a przed oczami stają mi sytuacje z przeszłości, które przyspieszają bicie serca. Też tak macie?
Pomidory? Ogród babci Stefci pełen różnokolorowych malw. Czereśnie? Wakacje w rodzinnych stronach taty, kąpiele w jeziorze i spacery po zmierzchu. W głębi duszy sentymentalny ze mnie zwierz.

Kilka dni temu wraz z 24 innymi blogerami zostałam zaproszona przez polską kosmetyczną markę tołpa do nietypowego wyzwania #greeninspiracje: zainspiruj się naturalnymi składnikami zawartymi w naszych kosmetykach. Pierwsza myśl: „Super, bo tołpa, to jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych od wielu, wielu lat.” Ich krem Rosacal uszczelniający naczynka jest jednym z moich trzech ulubionych kremów do twarzy, do którego wracam co jakiś czas (o zasadzie trzech kremów napiszę wam za jakiś czas). Druga myśl: co też ciekawego mogłabym upichcić, by z jednej strony zaspokoić wasze kubki smakowe, a z drugiej strony, żeby zadane mi składniki pełniły rolę główną w przygotowanym przepisie. Moimi wiodącymi składnikami były: cytryna i czarnuszka. Obydwa pojawiają się w zestawie kosmetyków (z prezentem!) tołpa green: oils regeneracja. Obydwa też często są obecne w naszej codziennej kuchni. Czarnuszka kojarzy mi się z śniadaniem, bo często dodaję ją do białego sera. Cytryna to cudowne, wręcz idylliczne wspomnienia naszej podróży do Włoch, podczas której aż 5 dni spędziliśmy na Wybrzeżu Amalfi, w cytrynowym Positano. Tam nawet ulice pachniały cytrynami. Gospodarz naszego hotelu codziennie rano witał nas lufką soku z cytryny. Żółte cytrusy są znakiem rozpoznawczym Positano, a na ulicach można kupić egzemplarze wielkości małych arbuzów.

Kto mnie zna ten wie, że w duszy grają mi słodkości. Uwielbiam piec ciasta i ciasteczka dla moich chłopaków. Dlatego postanowiłam podzielić powierzone mi składniki: wykonałam pyszny i prosty w przygotowaniu suflet cytrynowy, a czarnuszkę wykorzystałam do wykończenia potrawy, bo nie od dziś wiadomo, że jemy również oczami. Dzieci w szczególności.

Sam deser to mieszanka 4 składników. Przygotowanie wymaga zaangażowania i 50 minut wolnego czasu. Ale gwarantuję Wam, że kosztując tego lekkiego niczym pianka sufletu cytrynowego zakochacie się w tym żółtym cytrusie.

Składniki:
6 większych cytryn
¼ szklanki cukru + opakowanie cukru wanilinowego
2 czubate łyżki mąki
3 duże jajka
łyżka cukru pudru ( do posypania na końcu)

Przygotowanie:
Cytryny przekrawamy w 1/3 ich wysokości i nożem, a następnie łyżeczką drążymy ich zawartość tak, by pozostała tylko skórka bez miąższu. Uważajmy przy tym by nie przebić skórki. Górną część cytryny również zostawiamy, posłuży nam do podania naszego deseru.
Z wydrążonych cytryn zostawiamy ¼ szklanki cytrynowego soku.
Oddzielamy żółtka od białek. Do żółtek dodajemy mąkę, sok z cytryny, połowę cukru i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Najlepiej robić to w metalowej lub szklanej misce bo następnym krokiem jest sparzenie masy nad wrzącą wodą. W tym celu stawiamy miskę na rondelku z gotującą się wodą i mieszamy energicznie tak, by nie zrobiła nam się jajecznica. Po paru minutach (u mnie trwało to 6 minut) masa zacznie gęstnieć. To znak, że czas ją ściągnąć znad wrzącej wody. Następnie miksujemy masę mikserem do jej ostygnięcia. Ja swoją miskę wstawiłam w drugą, z kostkami lodu żeby masa ostygła szybciej, bo z natury jestem niecierpliwa. Kiedy masa ostygnie będzie gęsta jak krem budyniowy do karpatki. Następnie białka ubijamy z resztą cukru i z cukrem wanilinowym na sztywną pianę, po czym delikatnie, drewnianą szpatułką, mieszamy dwie masy ze sobą. Teraz już tylko wypełniamy masą nasze wydrążone cytryny i wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do 175 st C na 17 minut. Masa powinna wyrosnąć ponad cytryny i lekko się zarumienić na szczycie. Przed podaniem przyprószyć cukrem pudrem. Chcąc spełnić swoje zadanie podałam suflet na „ziemi”, którą zastąpiła mi czarnuszka. Chcecie wiedzieć co było dalej?
Jan zjadł 3 sztuki, a Miecio prawie dwie. Miecio, który do tej pory nie przepadał za domowymi wypiekami. Cytryny mają tę moc. Prócz zawartej witaminy C, która czyni cuda, przywodzą wspomnienia i poszerzają horyzonty kulinarne.

Jak wam się podoba moja interpretacja powierzonej mi #greeninspiracji? Chcecie zobaczyć przepisy innych blogerów? Tu macie link do strony #greeninspiracje (klik) . Moim faworytem jest migdałowy tort z bawełną. A mamom niejadków polecam „krzywy” deser z przeźroczystą galaretką smakową, widziałyście coś takiego?
🙂

A tu mały prezent dla Was: 20% rabatu na wszystkie kosmetyki tołpy na hasło: superstyler17
WSZYSTKIE, dlatego śmigajcie już teraz do ich sklepu. Tu macie link. Pamiętajcie, że promocja nie łączy się z innymi. Na zakupy macie czas do 31.08.2017

No dobra, a teraz pytanie do Was. Ja wy byście ugryzły temat kulinarny cytryny z czarnuszką?



Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x