MamyPlan: Badanie połówkowe – wszystko co powinnaś o nim wiedzieć

Zgranie dwóch bardzo zajętych mam czasami graniczy z cudem. Wielokrotnie zdzwaniałyśmy się z Nicole i obiecywałyśmy sobie, że musimy napisać kolejny artykuł z naszego cyklu. W końcu robimy to dla was i wiemy jak bardzo lubicie nasze wspólne rozmowy na tematy okołociążowe. Nicole kończyła ostatnio swoją książkę, której wydanie było spełnieniem jej marzeń i którą już teraz możecie kupić tu. Ja natomiast poświęciłam się remontowi i pracy związanej z blogiem, której z dnia na dzień jest coraz więcej. Dziś zaczęłam 30 tydzień ciąży, ale chciałabym cofnąć się w czasie o kilka tygodni i poruszyć temat bardzo ważnego badania, które powinna przejść każda przyszła mama. Mam na myśli badanie połówkowe. Postanowiłam dokładnie wypytać MamęGinekolog o moje wszystkie wątpliwości związane z tym badaniem.

Zacznijmy od podstaw: kiedy dokładnie powinnyśmy wykonać to badanie i jaki mamy na to margines czasu?

W Internecie znajdziecie informacje, że na USG połówkowe trzeba się zgłosić pomiędzy 18-23 tygodniem. Z punktu widzenia lekarza, który na co dzień takie badania wykonuje – zachęcam was, aby się zgłosić w przedziale między 20 skończonym tygodniem, a skończonym 22 tygodniem ciąży. U ciebie Marta, jak dobrze pamiętam, robiliśmy to badanie USG w skończonym 21 tygodniu.

Dlaczego ten termin jest taki istotny? USG połówkowe jest najważniejszym badaniem USG w ciąży. Jeżeli mielibyśmy zrobić tylko jedno jedyne badanie ultrasonograficzne płodu, to zdecydowanie było by to właśnie USG połówkowe. W tym badaniu oceniamy całą anatomię (czyli budowę) dziecka. Dosłownie od czubka głowy do małego palca stopy sprawdzamy wszystkie narządy naszego prenatalnego pacjenta. W 18 tygodniu płód jest wielkości około 200 gram, a w 21 tygodniu będzie to już 400 gram – to jest różnica 100%!

I teraz pytanie do ciebie: wyobraź sobie tekst w programie Word. Łatwiej ci rozczytać czcionkę rozmiar 10 czy rozmiar 20? Nie znaczy to, że rozmiaru 10 nie rozczytasz, ale dużo wyraźniej widać większy rozmiar. Podobnie jest z USG. Im bardziej rozwinięte (większe) dzieciątko, tym lepiej możemy ocenić wszystkie narządy.

Nie znaczy to jednak, że po 22 tygodniu widać jeszcze lepiej. Później dzieciątko ma coraz mniej miejsca i to też może utrudniać nam odczyt obrazu.

Dlatego biorąc pod uwagę te dwa czynniki: wielkość dziecka oraz wielkość jego „domku” czyli macicy, optymalnym momentem na USG połówkowe jest właśnie 20—22 tydzień ciąży.

Czy to badanie połówkowe może wykonać nasz lekarz prowadzący, czy raczej powinien je wykonywać lekarz specjalizujący się w tego typu badaniach?

To zależy od lekarza prowadzącego. Nie każdy ginekolog specjalizuje się w wykonywaniu badań USG. Nie znaczy to bynajmniej, że jest gorszym lekarzem. Znam wyjątkowych lekarzy ginekologów, którzy mają ogromną wiedzę i są wspaniałymi klinicystami, jednak na USG ciąży odsyłają swoje pacjentki do innych lekarzy, ponieważ umiejętność wykonywania USG płodu to bardzo specjalistyczna cześć ginekologii.

Z drugiej strony możesz trafić na lekarza prowadzącego, który (niechcący 😉 ) też jest specjalistą w USG, tak (niechcący) trafiło się tobie, Marta. 🙂

Ale odpowiadając na pytanie już konkretnie: USG połówkowe powinien wykonać lekarz, który jest doświadczony w ultrasonografii i posiada odpowiednie certyfikaty do wykonania tego badania. Może to być certyfikat FMF (www.fetalmedicine.org) lub sekcji USG PTG.

Czego powinniśmy oczekiwać po takim badaniu? Jakie są jego elementy? Czy jest to „zwykłe” badanie USG czy jest coś jeszcze?

Dla pacjentki jest to „zwykłe” badanie. To znaczy będzie to takie klasyczne USG przez powłoki brzuszne (choć powinno też być wykonane przez pochwę, ale o tym za chwilę). Lekarz będzie jeździł sondą po brzuchu i patrzył w ekran. Pacjentka będzie patrzyła się również w ekran i w jego twarz. Wiele pacjentek to bardzo stresuje, dlatego ja zawsze do swoich pacjentek mówię w trakcie badania – to bardzo umila atmosferę. Tłumaczę co widać na ekranie. Badanie będzie natomiast nieco dłuższe niż „zwykle” USG. Będzie trwało około 20-30 min, a jak dziecko nie będzie współpracować to nawet dłużej.

Poza tym według światowych zaleceń i także według nowych zaleceń NFZ, każda pacjentka w trakcie badania USG połówkowego powinna mieć wykonane USG przez pochwę aby ocenić długość szyjki macicy w kontekście ryzyka porodu przedwczesnego.

Czy elementem badania połówkowego powinno być USG 3d?

Nie, USG 3D  to „bajer”, który notabene bardzo lubię i często wykorzystuję. Ale jest to element badania wyłącznie dla rodziców po to, aby lepiej zobaczyli swoje dzieciątko. Tak jak wy zobaczyliście #jużnieFelka.

Processed with VSCO with a6 preset

Jednak z medycznego punktu widzenia USG 3D nie jest niezbędne do oceny zdrowia i rozwoju płodu.

To właśnie podczas tego badania, dokładnie w 22 tygodniu ciąży wykryto u Miecia wadę serca, która po porodzie nie została potwierdzona. Pamiętam stres związany z tamtym czasem w pierwszej ciąży, moje obawy i szczątkowe informacje jakie wówczas otrzymałam od lekarza. Powiedz mi czego możemy oczekiwać po takim badaniu połówkowym? Co dokładnie sprawdzane jest podczas takiego badania i jakiej pomocy możemy oczekiwać od lekarza wykonującego takie badanie oprócz diagnozy? Czy w przypadku jakiś podejrzeń powinniśmy oczekiwać skierowania nas do odpowiedniego specjalisty?

W badaniu USG połówkowym, tak jak już pisałam w pierwszej części, sprawdzamy CAŁĄ anatomię dziecka. Pisząc bardziej konkretnie:

  1. Sprawdzamy czaszkę czy nie ma ubytków.
  2. Sprawdzamy mózgowie. Czy jest symetryczne, czy ilość płynu mózgowo-rdzeniowego jest odpowiednia, czy rozwój jest prawidłowy.
  3. Sprawdzamy twarz dziecka, czy nie ma cech dysmorfii (mogących sugerować wady genetyczne), czy nie ma rozszczepów wargi, podniebienia.
  4. Sprawdzamy kręgosłup czy jest odpowiednio rozwinęły, czy nie ma rozszczepu (wada, która w dużej mierze przeszła na szczęście do przeszłości dzięki suplementacji kwasem foliowym, choć niestety wciąż się zdarza).
  5. Sprawdzamy kończyny, oglądamy kości, liczymy paluszki.
  6. Sprawdzamy szyję, czy nie ma obrzęku, czy nie ma wola tarczycowego.
  7. Sprawdzamy klatkę piersiową, płuca co prawda jeszcze nie są do końca rozwinięte, ale wady budowy płuc będą już widoczne.
  8. Najtrudniejszy element to właśnie ocena serca. Sprawdzamy budowę oraz czynność serca. Większość wad serca można na tym etapie wykluczyć, niestety istnieją wady serca, które dopiero widać po porodzie. Wynika to z tego, że funkcja serca się diametralnie zmienia w momencie porodu i ono zupełnie inaczej zaczyna pompować krew. Wcześniej płuca były omijane, a po porodzie nagle połowa serca „zajmuje” się płucami.
  9. Sprawdzamy narządy jamy brzusznej: przewód pokarmowy, układ moczowy.
  10. Sprawdzamy płeć. Nie chodzi o kolor ubranek, chodzi o to czy nie ma wad w tym „rejonie” albo narządów płciowych tzw. niezróżnicowanych. Nie musimy rodzicom mówić płci jeżeli nie chcą, ale musimy sprawdzić czy narządy płciowe są prawidłowe.
  11. Poza dzieckiem sprawdzamy też jego „otoczenie” – płyn owodniowy, lokalizację łożyska i budowę pępowiny.

Czy z Twojego doświadczenia wynika, że wszystkie ciężarne w obecnych czasach mają wykonywane badanie połówkowe, czy ciągle jest to pieśń przyszłości?

Wszystkie albo niemalże wszystkie mają wykonane USG w tym okresie ciąży. Jednak niestety nie każde USG spełnia wszystkie powyższe „funkcje”. Mam nadzieję, że to będzie się zmieniać. Między innymi dlatego to piszę. Chcę podnosić świadomość kobiet.

Czy pamiętasz jakieś szczególne badanie połówkowe, które zapadło Ci w pamięci?

 Mam wiele anegdotek, z resztą jeżeli to jest tylko pozytywna historia, to często się moimi anegdotkami dzielę z wami u mnie na Instagramie, Facebooku … czy na blogu MamaGinekolog (który ma 3 dni 😉 ) Więc chętnie opowiem ci o pewnym badaniu USG, które zdecydowanie zapadło mi w pamięć.

Była zima, Londyn, rok 2012. Tego dnia pracowałam w szpitalu w biednej dzielnicy Lewisham, w gabinecie zajmującym się wyłącznie USG połówkowym. Robiłam takich badań 14 dziennie. Lubiłam tam pracować.

W Anglii, pacjentka nie wchodzi sama do gabinetu, pacjentkę się wywołuje z poczekalni po nazwisku. Zawołałam panią … nazwijmy ją Katherine Smith. Już w poczekalni miała łzy w oczach. Była piękną drobną, elegancko ubraną kobietą, trochę nie pasowała do dzielnicy w której mieszkała. Przyszła razem z mężem. Po zamknięciu dziwi gabinetu, spytałam ją czemu płacze, na co ona mi powiedziała, że nie chce tego badania bo uważa, że USG szkodzi dziecku, ale z drugiej strony boi się wad i mąż ją zmusił, żeby przyjść.

Wytłumaczyłam jej fachowo, że USG nie szkodzi, że jest to ZUPEŁNIE bezpieczna metoda. Nie było jednak z nią rozmowy, zdanie miała wyrobione. Ona nie chciała badania, on chciał. Byłam w kropce. W końcu Pani Smith powiedziała:

„Daje Pani 5 minut i ani sekundy więcej – proszę sprawdzić czy dziecko jest zdrowe”.

Nie wiedziałam, czy się podjąć tego wyzwania. Jak zrobić badania zaplanowane na pół godziny w 5 minut? Jak podpisać się pod takim wynikiem? No ale z drugiej strony jak zostawić rodziców bez wiedzy czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. Zgodziłam się, zrobiłam pomiary w 2 minuty, potem 2 minuty oglądałam serce, została mi minuta na resztę ciała. Po 5 minutach tak jak obiecałam zakończyłam badania.

Nie sprawdziłam, twarzy ani kończyn.

„Czy może mi Pani dać jeszcze 5 minut?”

„Oczywiście Pani doktor, tak przyjemnie mi się to ogląda, z resztą ono chyba jest szczęśliwe bo sobie spokojnie śpi… a ja myślałam, że ono to słyszy co Pani robi.”

Po kolejnych kilku minutach – skończyłam, dzieciątko było zdrowe. Ja byłam spocona ze stresu. Na wyniku chciałam napisać: „Człowiek to nie delfin, ultradźwięków nie słyszy” – powstrzymałam się i z wielką ulgą i szczerym uśmiechem na ustach wydałam Pani i Panu Smith wynik.

Tydzień później na recepcji czekała na mnie bombonierka i kartka – w Anglii to największy znak uznania dla lekarza.

badanie połówkowe




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x