Już sam tytuł może burzyć krew w żyłach. Opieluchowywanie trzylatka? Cóż w tym niezwykłego! W tym wieku to wstyd, żeby dziecko chodziło w pieluszce. Z perspektywy czasu uważam jednak, że to było najlepsze rozwiązanie. Miecio był gotowy i my byliśmy gotowi. Jak się za to zabraliśmy?

Naturalna Higiena Niemowląt – to o nas

Ostatnio jedna z was przesłała mi wiadomość z linkiem do artykułu o NHN i pytaniem co myślimy na ten temat. Pierwsza refleksja po przeczytaniu artykułu: przerost formy nad treścią. A później uświadomiłam sobie, że ten tekst jest przecież o mnie. Bo kiedy Miecio miał 5 miesięcy to ja pognałam do Ikea i już wtedy kupiłam mu dwa nocniki (jeden na zapas 🙂 ). Pierwszy raz z sukcesem wysadziłam Miecia na nocniku gdy miał 5 miesięcy. On jeszcze wtedy nie potrafił siedzieć więc dumnie trzymałam go pod paszki, a on robił co trzeba. W tamtym czasie mieliśmy niezłą skuteczność w nocnikowaniu. Szczególnie jeśli chodzi o dwójkę. Bo właśnie na tym opiera się NHN – na tym, że rodzice po zachowaniu dziecka są w stanie rozpoznać kiedy ma potrzebę się wypróżnić. I tak było u nas. Miecio w pierwszych miesiącach życia za każdym razem, tuż przed zapełnieniem pieluchy, zachowywał się na tyle specyficznie (spinał się i podnosił nogi do góry), że zarówno ja jak i Janek wiedzieliśmy, że to ten moment. Schody zaczęły się później, kiedy Miecio opanował sztukę kamuflażu i bawiąc się w najlepsze, z uśmiechem na twarzy, zapełniał pieluszki tak ,że wręcz się z nich wylewało. Poza tym, kiedy miał 12 miesięcy posłaliśmy go do żłobka, a tam zupełnie nie mieliśmy kontroli nad jego nocnikowaniem. I tak się skończyła nasza przygoda z NHN.  Dla mniej wtajemniczonych: czym jest Naturalna Higiena Niemowląt? To współczesna metoda oparta na dawnych zwyczajach opieki nad niemowlętami. Polega na wychowywaniu malucha przy minimalnym zużyciu pieluch. Czyli możliwie jak najwcześniejszym odpieluchowywaniu. Nam się to nie udało.

Wrzuć na luz

Na początku było łatwiej, bo wszyscy rówieśnicy Miecia też chodzili w pieluszkach. To już nie te czasy, kiedy większość dzieci odpieluchowywało się w okolicach pierwszych urodzin. Nasze mamy miały większą motywację do zmiany. Ciągłe pranie tetry, nieustanne zapieranie ubranek – szczerze podziwiam. Od momentu kiedy pojawiły się pieluchy jednorazowe, mamuśki wrzuciły na luz, a czas dzieci w pieluszce znacznie się wydłużył. I choć ja ciągle reprezentowałam najbardziej wyluzowane podejście z możliwych, to z tyłu głowy ciągle miałam, że chyba już wystarczy tego dobrego, bo przecież coraz mniej dzieci z pieluszkami wokół nas. Kupiliśmy więc jeszcze więcej nocników. Jeden do żłobka, jeden do babci. Miecio w pełni rozumiał do czego służy nocnik, przed każdą kąpielą i rano, po przebudzeniu korzystał z niego bezbłędnie. Ale w ciągu dnia nie był mu on za bardzo po drodze. Rok temu przed wakacjami postanowiłam: jedziemy do babci, zdejmujemy pieluchę i niech gania po ogródku. Może zajarzy o co w tym wszystkim chodzi. W między czasie dostałam zaproszona w temacie odpieluchowywania do Pytania Na Śniadanie. Tam pani pediatra powiedziała, że na zdjęcie pieluchy mamy czas do trzeciego roku życia dziecka. Później, jeszcze w nocy, dziecko ma prawo korzystać z pieluszki nawet do 5 urodzin (szczególnie chłopcy). Trochę mnie wtedy uspokoiła…

Kilka nieudanych podejść i jeden kluczowy weekend

W tamte wakacje się nie udało. Miecio biegał po ogródku u babci, posikiwał po krzakach, ale zupełnie nie szło to w parze ze zrozumieniem tematu. Podejście zakończyło się fiaskiem.

Później próbowaliśmy jeszcze dwa razy w domu. Ale ja widziałam, że on jeszcze nie czai zasady: „Chce mi się siusiu – wołam!” Znów odpuściliśmy. Pewnego dnia wychowawczyni Miecia ze żłobka powiedziała: „Mam wrażenie, że Miecio jest już gotowy”.  To było jakoś przed weekendem majowym. Pojechałam do galerii handlowej i kupiłam 10 par majteczek z ulubionym bohaterem z bajki. Pomyślałam – albo teraz albo nigdy.

To był ten moment

W sumie to nie ma tu czego opisywać. Miecio po zdjęciu pieluchy zsikał nam się dosłownie dwa razy w spodenki. Później od razu zaczął wołać. Wytłumaczyłam mu, że na majteczkach jest Batman z Lego, i że on nie lubi jak jest mokro. 😉  Za każdym razem kiedy Miecio zawołał  siusiu były brawa, pochwała i naklejka z Zygzakiem. Ktoś powie, że nagradzanie jest niewychowawcze, ale u nas naklejki na początku pomogły. Teraz nie są już zupełnie potrzebne. Z dwójką był większy problem, bo Miecio nam się zablokował psychicznie. Dostał zwyczajnie zatwardzenia. Po czym wypróżnił się… podczas kąpieli. Tu uratował nas święty spokój i opanowanie Janka. Postanowiliśmy podczas siusiania zostawiać Miecia samego w łazience. Pomogło – chłopak mógł się skupić w spokoju. Odblokował się po trzech dniach.

Nic na siłę

Przez to, że nie daliśmy się presji otoczenia dziś mamy odpieluchowanego trzylatka. Ani on, ani my nie mamy traumy, ani mitu kombatanckiego z pieluchami w tle. Żadnych szkód w domu, żadnej zasikanej kanapy czy fotela. Do dziś na noc zakładamy pieluszkę. Czasami po nocy jest mokra, a czasami nie. Tu też nie będziemy nic przyspieszać, ani nie będziemy się stresować. Wszystko w swoim czasie – to dewiza mojego macierzyństwa.

krem na odparzenia