Gdzie szukać wsparcia, rady i sprawdzonych informacji na temat ciąży

Kiedy tylko zobaczyłam dwie kreski na teście, przy pierwszej sposobności, będąc w księgarni kupiłam aż 4 książki na temat ciąży. Z wypiekami na twarzy czytałam o tym, jak w danym tygodniu wygląda moje dziecko, jakie są objawy charakterystyczne dla tego czasu, jak wygląda poród i czego spodziewać się w trakcie karmienia piersią. W pewnym momencie głowa zaczęła mi pękać od tych informacji. Część z nich się sprawdziła, część zupełnie nie. Były też inne źródła wiedzy, z których korzystałam. Niektóre wpędziły mnie w maliny, inne powodowały niepotrzebny wzrost ciśnienia. Ale od początku…

Wiedza babć to prehistoria

Pierwszym i bardzo naturalnym źródłem wiedzy jest nasza najbliższa rodzina. W szczególności jej żeńska część, czyli mama, babcia, ciocia, szwagierka czy siostra. Zazwyczaj każda z nich rodziła minimum raz i każda ma ogromną wiedzę na ten temat. Tak przynajmniej im się wydaje. Zapytane chętnie dzielą się wspomnieniami. Niepytane również z chęcią cię pouczą. Taka wiedza jest bardzo cenna, ale warto podchodzić do niej z dystansem. Moja babcia na przykład wszystkie swoje dzieci, a miała ich siedmioro, urodziła w domu. Zatem jej historie o braku wiedzy na temat stanu rodzącego się dziecka, czy na temat higieny podczas porodu były dla mnie jak opowieści o dinozaurach. Do historii mojej mamy też podchodzę z dystansem. W czasach kiedy ona rodziła dziecko przywożono na karmienie o ustalonych porach w szpitalu, rodziło się wyłącznie w pozycji leżącej, nikt nie słyszał o KTG ani o USG. Poza tym w czasach kiedy rodziły nasze mamy i babcie z racji tego, że dostęp do wiedzy był ograniczony, bardzo wierzono w magię i zabobony. Mi daleko do tych wszystkich przesądów, a nie chcąc robić bliskim przykrości po prostu słucham, nie komentuję i robię swoje. Dlatego kiedy słyszę o tym, że jedząc kwaśne potrawy urodzi mi się synek, albo że nie wolno mi nosić apaszki na szyi, bo moje dziecko urodzi się owinięte pępowiną, to zwyczajnie wpuszczam to jednym uchem, a drugim wypuszczam. U mam i babć powinnyśmy oczekiwać wsparcia i słowa otuchy. W kwestii wiedzy na temat ciąży lepiej korzystać z innych źródeł.

Grupa wsparcia z miesiącem w nazwie

Kiedy rodził się Miecio brałam aktywny udział na forum grupy o wdzięcznej nazwie „Majóweczki 2014”. Przy Zyziu dołączyłam do dwóch grup na Facebooku „Styczniówki 2017”. Jak się pewnie domyślacie są to grupy stworzone przez przyszłe mamy dla przyszłych mam. Dziewczyny łączą dwie rzeczy: ciąża i podobny termin porodu. Na takim forum czy też grupie można poczytać o przygotowaniach, o wyprawce, o najlepszym kremie na odparzenia, o skurczach, które im bliżej terminu, tym bardziej się nasilają. Dziewczyny dzielą się swoimi obawami i perypetiami ciążowymi. Dzięki temu nam ciężarnym jest raźniej. Wiemy czego możemy się spodziewać, a każde zdjęcie urodzonego malucha dodaje nam otuchy. Tu jednak przydaje się własny rozum, bo nie każda informacja umieszczona w takiej grupie jest obiektywnie prawdziwa czy medycznie sprawdzona. Do takiej grupy przychodzimy raczej po wsparcie, szczególnie w czasach kiedy spotkanie innej mamy na spacerze czy pod trzepakiem graniczy z cudem. Dla mnie tego typu miejsca nie są jednak źródłem merytorycznej wiedzy na temat ciąży i porodu.

Doktor Samo Zło

Jest taki jeden doktor, na pewno go znacie. Zrobił już wiele krzywdy ludziom na całym świecie. Często to nie ogólny stan zdrowia chorego, a informacje udzielone przez tego doktora doprowadzają do pogorszenia zdrowia. Prawda jest jednak taka, że sami się do niego pchamy, chcąc szybko i bezkosztowo uzyskać informacje o naszym stanie. Mam na myśli oczywiście doktora Google. To przez niego Janek podejrzewał siebie o stan przedzawałowy jakiś czas temu, a ja u Miecia w trzecim tygodniu życia „wykryłam” autyzm.

Niestety, żeby czerpać z Internetu wartościową wiedzę trzeba to robić umiejętnie. Trzeba wiedzieć gdzie szukać informacji. Wpisywanie w Google fraz typu: „jak rozpoznać poród” albo „ból brzucha w ciąży”, a następnie klikanie w pierwszy lepszy wynik, nie jest dobrym pomysłem. Możemy tylko zasiać w sobie strach. Zupełnie niepotrzebnie.

Nie taki ten Internet zły

Bo są w nim strony www na których można uzyskać rzetelną wiedzę i sprawdzone informacje. Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać. Jak wiecie, ja przygotowywałam z MamąGinekolog cykl „MamyPlan”, z którego mogłyście się dowiedzieć, jak przygotować się do ciąży, jakie suplementy łykać w ciąży, jakie badania wykonywać i czy poród naturalny jest lepszy od cesarki. Te teksty mają być jednak tylko pewnego rodzaju wskazówką dla was. Poszerzeniem wiedzy w danym temacie, a nie jedynym źródłem informacji na ten temat. Za każdym razem swój stan zdrowia powinnyście konsultować z lekarzem prowadzącym.

Wracając jednak do Internetu. Są w nim strony z rzetelnymi informacjami, pisane i weryfikowane przez specjalistów. Jedną z nich, taką z której ja korzystałam jest SwiadomeMacierzynstwo.com. Ta strona różni się nieco od innych, bo prócz gotowych, merytorycznych i  ciekawych artykułów na temat ciąży, jej przebiegu, diety przyszłej mamy jest też mapa specjalistów: lekarzy i położnych. Wpisując nazwę miejscowości możemy w prosty sposób, mailowo skontaktować się z lekarzem lub położną, która rozwieje nasze wątpliwości. Można więc powiedzieć, że ta strona łączy ze sobą to co najlepsze: łatwość uzyskania informacji jaką daje Internet i merytoryczną sprawdzoną wiedzę jaką daje bezpośredni kontakt ze specjalistą. Dodatkowo zapisując się jeszcze w ciąży na newsletter i odpowiadając na jedno krótkie pytanie dostałam taki oto zestaw startowy Folik Mama. Taki zestaw przyda się każdej przyszłej mamie. A karta ciąży załączona do zestawu jest naprawdę ekstra. Jest tak stworzona, że sama niejako podpowiada nam jakie badania na danym etapie ciąży powinnyśmy wykonać. A po ciąży może być fajną pamiątką przebiegu tego błogosławionego stanu.  Szczerze wam polecam!

wiedza na temat ciąży

Bądź wymagająca i dociekliwa

Pamiętaj jednak, że znajduje tylko ten, kto szuka. Dlatego jeśli w ciąży coś cię niepokoi, albo zwyczajnie czujesz, że coś jest nie tak, to po prostu niezwłocznie skontaktuj się ze swoim lekarzem prowadzącym. Jeśli jeszcze takiego nie masz, to czym prędzej zdecyduj się na takiego. Prowadząc ciążę u kilku specjalistów musisz pamiętać, że żaden z nich nie będzie miał pełnego obrazu sytuacji. Zawsze wtedy przypomina mi się przypadek pewnej mamy, która urodziła dziecko bez kończyn. Problem polegał na tym, że mimo iż była badana przez kilku jeśli nie kilkunastu lekarzy w trakcie ciąży (i miała wykonywane USG), to żaden z nich nie wykrył tej wady u dziecka. A przez to, że w trakcie ciąży było ich tylu, żaden nie poczuwa się dziś do odpowiedzialności.

Złota rada na koniec

Kiedy już dotrzesz do wiarygodnego i sprawdzonego źródła informacji mam dla ciebie jedną złotą radę: ZAUFAJ. W  trakcie tej ciąży spotkałam bardzo wiele mam, które podważały opinie i diagnozy lekarzy, szukając alternatywnych opinii w Internecie czy u koleżanek. Moje drogie, nie ma co wierzyć w teorie spiskowe – lekarze naprawdę chcą naszego dobra. A jeśli nawet taki specjalista nie wzbudza naszego zaufania, to lepiej zmienić go na innego, niż snuć katastroficzne wizje, czy wylewać żale w Internecie. Dzisiejsza medycyna i dostęp do wiedzy jest ogromny, a naszym obowiązkiem, jako przyszłych mam, jest umiejętne korzystanie z tych dobrodziejstw. Przypomnijcie sobie w jakich czasach rodziły nasze babcie. My mamy o niebo lepiej! Musimy tylko umieć z tego skorzystać.

wiedza na temat ciąży

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x