Ciąża, poród, karmienie piersią. Jaką ściemą karmi nas szklany ekran.

Nie od dziś szklany ekran wciska nam kit. W dzieciństwie dzięki filmom i bajkom wierzyliśmy w Świętego Mikołaja i Zębową Wróżkę, a w dorosłym życiu w Księcia z Bajki. I tak jak z tym Księciem czasami się udaje (patrz mój przykład ;)), to jest wiele tematów, w których filmowcy stosują skróty myślowe i uproszczenia, a my ślepo w to wierzymy. A później co? Zdziwko!

Oto najczęstsze ściemy z filmów i seriali dotyczące ciąży, porodu i karmienia piersią.

Nudności. Ma je każda, dosłownie KAŻDA bohaterka filmowa, która zaciąży. Kiedy reżyser chce pokazać, że któraś z postaci spodziewa się dziecka sadza ją przed kiblem i instruuje jak się wiarygodnie wymiotuje. Prawda jest taka, że nudności z wymiotami w pierwszym trymestrze ciąży dotyczą zaledwie kilku procent kobiet na całym świecie. Nie jest to aż tak popularne jak pokazuje szklany ekran.

Zgrabne ciało w ciąży. Dopiero od niedawna w filmach prócz wypychania brzucha ciężarnym aktorkom pamięta się też o piersiach, udach i pupie. Wcześniej wystarczyła piłka z przodu i każdy widz dawał wiarę, że Rachel z „Przyjaciół” jest w ciąży. W realnym świecie brzemienne kobiety się frustrowały, bo ich ciało wyglądało delikatnie mówiąc inaczej. A podobno kamera dodaje 5 kilogramów. I jak tu nie popaść w kompleksy? 😉

Szybka akcja porodowa. Film rządzi się swoimi prawami, a reżyser ma zazwyczaj półtorej godziny na pokazanie całej historii. Wszystko to rozumiem, ale utrwalanie ściemy, że każda ciężarna orientuje się, że to „JUŻ” dopiero  w momencie kiedy odchodzą jej wody? To spore uproszczenie. Na szkole rodzenia dowiedziałam się, że od momentu pierwszych skurczy do momentu pierwszego krzyku mija kilka, a czasami nawet kilkanaście lub kilkadziesiąt dobrych godzin. Co radzą położne? Kiedy zaczynasz odczuwać regularne skurcze zrób sobie ciepłą kąpiel, ugotuj mężowi zupę na najbliższe trzy dni, uprasuj zaległe pranie i dopiero kiedy skurcze staną się naprawdę częste i mocne wybierz się do szpitala. Ja miałam cesarkę, więc nie wypowiem się w tym temacie jako specjalista, ale od rodzących naturalnie koleżanek wiem, że dużo wody w Wiśle upłynęło od pierwszych regularnych skurczy do samego porodu.

Poród w taksówce. To też częsty motyw. Może nie zawsze w taksówce, ale na przykład w samolocie, w domu czyli ogólnie poza szpitalem. I tu też lekarze uspokajali nas na szkole rodzenia, że takie przypadki to tylko u wieloródek. I że pierwszy poród swoje musi trwać, a przypadki nagłych porodów są tak rzadkie, że prawie za każdym razem informują o nich media jako o czymś nietypowym i niesamowitym.

Duże i piękne dziecko od razu po porodzie. O wiarygodność w tej kwestii filmowcy zaczęli dbać stosunkowo niedawno. Wcześniej bohaterki naszych ulubionych filmów rodziły przepiękne różowiutkie i dość spore bobasy. Daleko im było do tych naszych fioletowych, upapranych mazią, umęczonych, opuchniętych dzieci po porodach naturalnych. Miecio na przykład z racji ułożenia pośladkowego miał totalnie płaską głowę zaraz po wyciągnięciu z brzucha. Jedyny angaż jaki mógłby wtedy dostać w filmie to albo „E.T” albo w serii „Obcy”.

Friends

Piękna mama po porodzie. Najczęściej w pełnym makijażu z nienagannymi włosami. Ewentualnie ktoś z ekipy filmowej spryska jej twarz wodą, żeby wyglądała na spoconą. Ale w dalszym ciągu jest piękna. Do swojego porodu poszłam w pokręconych lokówką włosach i pięknym makijażem. Cesarką się specjalnie nie zmęczyłam, ale zaraz po wyglądałam jak zwłoki. Byłam sino-zielona na twarzy i było po mnie widać ogromny wysiłek. Także tak.  😉

Karmienie piersią to bułka z masłem. To była największa ściema, w którą wierzyłam do samego końca.  Czyli do momentu kiedy nie przystawiłam pierwszy raz Miecia do piersi. Zawsze myślałam, że wystarczy przyłożyć twarz dziecka do cycka, a reszta sama się zrobi. Przecież w filmach tak to wygląda. Mało tego, w filmach bohaterki podają dzieciom pierś w tak nienaturalny jak się później dowiedziałam sposób, że żaden, nawet najmądrzejszy noworodek, by tego nie załapał. Pierś trzeba w odpowiedni sposób złapać i podać dziecku. Nie mówiąc już dodatkowych aspektach jakimi są obolałe piersi po pierwszych dniach karmienia czy nawał pokarmu. Na szczęście prócz wiedzy z filmów miałam też taką z pierwszej ręki w postaci pielęgniarki laktacyjnej, która wszystkiego mnie nauczyła i wszystko mi wytłumaczyła.

GettyImages-140631602.0

Wygląd młodej mamy po ciąży. Tu zazwyczaj filmowcy uciekają się do prostego zabiegu, który polega na tym, że bohaterka wygląda dokładnie tak samo jak przed ciążą. Piesi w rozmiarze wyjściowym, po brzuchu ani śladu. A później pół Internetu bulwersuje się, kiedy zwykła zjadaczka chleba pokazuje jak wygląda brzuch kobiety kilka dni po porodzie. Można się oburzać i obrażać, ale Matki Natury tym nie oszukamy.

 

Filmy mają to do siebie, że ściema goni ściemę. Zwykle wynika to z uproszczeń, do których uciekają się filmowcy chcąc zastosować skrót myślowy. Dlatego radzę wam drogie przyszłe mamy: prócz filmów z ciążą w tle zapytajcie też położnej, albo poczytajcie z czym to się je.

55df49e714000077002e4389




 

 

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x